"Reason To Be Pretty" amerykańskiego reżysera Neila LaBute'a ma ośmieszać amerykańską obsesję na punkcie wyglądu. Dla młodej wokalistki to nic nowego. "Ta sztuka porusza tematy bliskie mojemu sercu. Mówi o tym, jak wyniszczający może być kult piękności wśród młodych dziewczyn" - twierdzi dwudziestoczterolatka. Zagra Steph, dziewczynę rozczarowaną swoim długoletnim związkiem. Ciekawe, ile temperamentu ekscentrycznej piosenkarki udzieli się granej przez nią postaci?

Jak Lily zamierza przygotować się do nowej roli? Wystarczy wsparcie specjalistów. Dla takiej gwiazdy to nie problem, żeby zadbać o pomoc jednej z najbardziej renomowanych szkół teatralnych na świecie. "Załatwiłam sobie panią z Royal Academy of Dramatic Art, żeby przychodziła do mnie do domu i trochę mnie podszkoliła" - skromnie przyznaje.

Sztuka pojawi się w londyńskim teatrze w 2010 roku. Czy Lily Allen wywróci scenę do góry nogami? Jedno można przewidzieć: na pewno przyciągnie fanów wokalistki.