Czy po tylu latach obecności na scenie masz jeszcze tremę wydając nowy, solowy album?

Grzegorz Skawiński: Trema jest zawsze. Myślę, że większość muzyków to osoby wrażliwe i wszyscy przejmujemy się tym, jak odebrana zostanie nasza twórczość. Ta płyta to półtora roku starań – musiałem to wszystko wymyślić, poukładać, a w końcu sfinansować z własnych pieniędzy.

To była ciężka praca?

Dołożyłem wszelkich starań, żeby brzmieniowo było jak najlepiej. Poświęciłem dużo czasu na przemyślenia, bardzo dużo też ćwiczyłem. Brałem nawet lekcje u kolegi – gitarzysty jazzowego. Chcę się ciągle rozwijać i nauczyć się jeszcze kilku nowych rzeczy. Nie podszedłem do nagrywania albumu z marszu.

Dlaczego nagrałeś solowy album po angielsku?

Chciałem, żeby płyta była niekomercyjna. Nie zrobiłem jej po to, żeby na niej zarobić. Żeby utrudnić sobie zadanie wymyśliłem, że nagram ją w języku angielskim. Nie ukrywam, że chciałbym też, aby ta płyta zaistniała nie tylko na naszym rodzimym rynku muzycznym, ale również miała charakter bardziej międzynarodowy. Drugim powodem jest to, że chciałem oddzielić ten album od mojej codziennej działalności w Kombii. Chciałem, żeby było to zupełnie coś innego, w każdym wymiarze.

Zmęczyłeś się już graniem w Kombii?

Absolutnie nie. To nie jest zmęczenie, ale czasem lubię stosować tzw. "płodozmian". Istnieją dwie strony mojej muzycznej duszy – jasna i ta ciemniejsza. "Me & My Guitar" to właśnie ta ciemniejsza strona, jednak ze względu na specyfikę Kombii trudno jest mi pokazywać ją w zespole. Moja działalność solowa jest skierowana do nieco innej publiczności niż ta, która słucha Kombii, choć oczywiście nie chcę tu robić jakichkolwiek rozgraniczeń. To muzyka dla ludzi, którzy są wrażliwi na dźwięki rockowej gitary i preferują mocniejsze brzmienia.

Co znajduje się na płycie?

Płyta jest muzycznie bardzo zróżnicowana. Pokazuje szeroki wachlarz moich rockowych zainteresowań muzycznych - jest na niej muzyka instrumentalna, z pogranicza jazzu i bluesa, jest też kilka utworów wręcz metalowych. To płyta dla ludzi, którzy mają otwarte głowy i po prostu lubią rockowe brzmienia. Dla osób, które nie znają mnie z działalności w O.N.A. czy Skawalkerze, ta muzyka może być sporym zaskoczeniem.

W "Me & My Guitar" słychać inspiracje takimi artystami jak Jimmi Hendrix, zespół Deep Purple, czy Queen. To twój powrót do starego, dobrego rocka?

Muzyka rockowa, żeby odradzać się na nowo, musi powracać do klasyki. Stąd mój album jest swego rodzaju hołdem dla tych wykonawców, którzy mnie muzycznie ukształtowali. Hendrix, Deep Purple, Black Sabbath – mógłbym wymienić jeszcze więcej tych artystów, których twórczością przesiąkłem w młodości. Na mojej płycie słychać wyraźne odnośniki do ich dorobku. Mój album nazwałbym "nowoczesną klasyką" – słychać tam powrót do korzeni hardrocka i metalu, ale jest to podane tak jak powinno być to zrobione w XXI wieku. Przynajmniej tak mi się wydaje

Na płycie pojawia się kilku świetnych polskich gitarzystów, m.in. Nergal, Jacek Królik, Piotr Łukaszewski. Jak udało ci się ich wszystkich skrzyknąć?

Z tym akurat był najmniejszy problem. To moi koledzy i przyjaciele. Mamy do siebie ogromny szacunek jako ludzie i jako artyści. W związku z tym była to kwestia wykonania kilku telefonów i zastanowienia się, kto pasowałby, do którego miejsca tej muzycznej układanki. W tytułowym utworze "Me&My Guitar" solówki grają przedstawiciele różnych gatunków. Są to osoby z zupełnie różnych światów muzycznych i dzięki nim moja płyta jest kolorowa, mieni się różnymi barwami.

Tytuł twojej płyty to "Me & My Guitar". Masz swój ulubioną markę, model tego instrumentu?

Mam kilka ulubionych firm, ale najbardziej cenię amerykańską firmę Fender z dwoma podstawowymi modelami – Telecaster i Stratocaster. Również firma Washbourn, która zrobiła na moje specjalne zamówienie gitarę siedmiostrunową. To mój autorski model, który nazywa się bardzo oryginalnie – "Skawa" (śmiech). Poza tym lubię gitary firm Gibson i Gretsch. Kolekcjonuję gitary od lat i trochę się ich nazbierało. Nie wydaje swoich ciężko zarobionych pieniędzy na głupoty, lubię kupować dobry sprzęt, gitary, wzmacniacze - to jest jak hobby, jak zbieranie znaczków. Zawsze, gdy kupuje nową gitarę, cieszę się z niej jak dziecko.

A pamiętasz swoją pierwszą gitarę?

Oczywiście! Zrobiłem ją własnoręcznie ze starej deski od łóżka pomalowanej farbkami. Ta gitara co prawda nigdy nie zagrała, ale rodzice widząc moje wysiłki kupili mi w końcu prawdziwą gitarę akustyczną. Umowa była taka, że musiałem sam trochę się do niej dołożyć. Więc zbierałem butelki i makulaturę. Część pieniędzy odłożyłem, cześć dali mi rodzice i tak zdobyłem pierwszy instrument.

Czy planujesz trasę koncertową "Me & My Guitar"?

Jeżeli rynek przyjmie płytę dobrze, to pewnie zrobimy jakaś klubową, jesienną trasę. Myślę, że ta muzyka na żywo będzie miała jeszcze większego kopa.

Grzegorz Skawiński to polski gitarzysta, wokalista i kompozytor. Skawiński przede wszystkim znany jest z zespołu Kombi (który obecnie częściowo reaktywowany nagrywa jako Kombii) oraz działalności w formacji O.N.A z Agnieszką Chylińską. Muzyk ma też na koncie współpracę z takimi artystami jak Wanda Kwietniewska, Vader, Golden Life i Acid Drinkers. W latach 80. prowadził karierę solową.