MARCIN CICHOŃSKI: - Prowokujecie. Sobą, muzyką, czasem nawet tym, co się dzieje na scenie. To nie jest łatwe dla odbiorców. A każdy chce mieć ich jak najwięcej.

MACIEJ PAWEŁCZYK: - Naprawdę? To nie jest prowokacja przez nas ukartowana. tak po prostu dziwnie wychodzi - na pewno w dużej mierze przez niecodzienną osobowość Pauliny. Ona wręcz nie lubi mówić na scenie i najchętniej by tylko śpiewała. To bardzo spontaniczna frontmanka, która wzbudza dużo kontrowersji w naturalny sposób.

- W waszych występach nabijacie się z talent shows. A przecież sami, z własnej nieprzymuszonej woli tam się pojawiliście. Pytając z przymrużonym okiem - mścicie się ?

- Teraz mamy już nową rzeczywistość. Gdyby chcieć się na wszystko buntować, trzeba by przestać wysyłać mp3 i zniknąć z Internetu. My bierzemy rzeczywistość z całym inwentarzem. Jedyne, co nas denerwuje, to laptopy na scenach zespołów, czyli granie z loopów i półplaybacków. Ten fragment nowej rzeczywistości niezbyt nam się podoba.

- Ale widać, że teledyski to coś, co Wam daje ogromną radość. Warto je w Polsce robić? Pytam bo ponoć są pieruńsko drogie…

- Teledyski można robić drogie, zatrudniać statystów, wynajmować kosztowne lokalizacje. Można też robić klipy minimalistyczne – w nich nikt tak naprawdę nie wie, jaka jest recepta na sukces. Każdy odbiera klipy indywidualnie. W ramach anegdoty powiemy, że „Every Street” był zrobiony na warszawskiej Pradze z dwoma jegomościami z tamtej okolicy. Z kolei „Tory” były realizowane w Las Vegas z gościnnym występem Nergala. O ile w Polsce ten Amerykański klip był postrzegany jako coś ekstrawaganckiego, to w U.S.A. nasza przejażdżka cadillakiem z butlą wina po Las Vegas Strip robiła już małe wrażenie. Jednak jak pokazaliśmy pewnemu Amerykaninowi klip z podwórka z Pragi to nie mógł wyjść z podziwu gdzie znaleźliśmy taką scenografię. Wszystko zależy od punktu siedzenia (śmiech). Z kolei klip „Diament Mój” do muzyki z czołówki serialu „Złomowisko PL” nakręciliśmy w 6 godzin i była to wbrew pozorom prosta realizacja. Odpowiadając na pytanie, warto robić klipy proste ale przykuwające uwagę... i z pomysłem. My mamy charakterystyczną wokalistkę i dlatego staramy skupiać się na prostocie bez fajerwerków.

- Kto według Was - patrząc na media społecznościowe, na maile, no i przede wszystkim koncerty jest odbiorcą waszej muzyki?

- Tutaj chyba nie ma reguły. Na pewno jednak ludzie, którzy szukają czegoś zupełnie nowego i nie boją się wejść w nieznane. Taki jest właśnie nasz świat - kompletnie inny niż wszystko dookoła. My chyba trochę przyciągamy, ale też niektórzy się nas boją (śmiech).

- Pytam bo grają Was różne rozgłośnie - od stricte młodzieżowych po Trójkę. To taki plan, by nie mieć jednej grupy słuchaczy?

- Plan mogą mieć popularni artyści z mocną pozycją na rynku lub wyrachowani twórcy muzyki pod publikę. My w tej przestrzeni jesteśmy trochę jak jacyś rozbitkowie na tratwie targani podmuchami sztormu. I dobrze nam z tym. Tworząc piosenki niezbyt wiedzieliśmy jakie media to “łykną”. Muzyka musi dawać radość, tylko wtedy jest się ją w stanie robić całe życie - inaczej może wybuchnąć głowa.

- Jaka była najbardziej kuriozalna odmowa prezentowania Waszej muzyki?

- Raz usłyszeliśmy w pewnej stacji telewizyjnej, że “No niby OK z tym że…. trochę za dziwne…”. Jak widać dla niektórych to walor, a dla niektórych rzecz nieprzyswajalna. My tam osobiście nie lubimy normalnych artystów i bezbłędnych estradowców - to nudne.

- Kto jest Waszym mistrzem? Czy są w Polsce osoby, na których warto, było lub wciąż warto - się wzorować?

- Na pewno są ale niestety o tych na których warto się wzorować jest cicho w mediach i ich pewnie dlatego nie znamy (śmiech).

- Czy to, co robicie pozwala Wam na spokojne życie. Koncerty i płyty pokrywają wydatki, czy się dopłaca do interesu?

- Dollz dopłaca materialnie ale wyciąga więcej duchowo, czyli bilans jest na plus (śmiech).

- Czy patrząc na Wasze ostatnie dokonania, drogę, którą przeszliście... Czy jest coś, co poradzilibyście tym, którzy dopiero zastanawiają się w jaki sposób wyjść z sali prób i spróbować "robić karierę"?

- My jesteśmy już po długiej drodze ale to dopiero drogi początek, więc radzimy wszystkim… przygotować się do bardzo długiej drogi (śmiech). Traktujcie muzykę jako część siebie i nie róbcie sobie nadziei na szybki sukces. To nie jest etat w banku. Gdy spojrzeć w życiorysy znanych muzyków, często nie pierwsza i nawet nie druga płyta okazywała się sukcesem. Wytrwałość i niepoprawny optymizm - to klucz.