Na skandalu można się równie cudownie wypromować, co - mówiąc kolokwialnie - przejechać. Przekonał się o tym Adam Lambert, zwycięzca amerykańskiego "Idola". Przez swoje erotyczne wystąpienie na gali rozdania amerykańskich nagród muzycznych nie wystąpi teraz w popularnym talk show Jimmy'ego Kimmela.
Przypomnijmy, że Lambert zarobił na wilczy bilet pod koniec listopada nieobyczajnym zachowaniem na scenie podczas ceremonii American Music Awards. Muzyk, zdeklarowany gej, i na oczach telewidzów gorąco się całował z klawiszowcem swojego zespołu.
Nie spodobało się to społeczeństwu amerykańskiemu i telewizja otrzymała ponad półtora tysiąca listów kipiących oburzeniem. Nauczeni takim doświadczeniem postanowili więcej nie kusić losu i . Zdecydowanie familijny charakter tej uroczystości mógłby ucierpieć pod wpływem kolejnego wyskoku muzyka.
Lambert, jak przystało na celebrytę nowego tysiąclecia, skomentował sprawę na swoim Twitterze. .
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|