Grupa Boyzone kończy prace nad nowym albumem - pierwszym, który powstał po śmieci jednego z wokalistów, Stephena Gatelya. Jeśli wierzyć innemu członkowi formacji, płyta Irlandczyków przypomina dokonania ich najsławniejszych rodaków i nie tylko.
"Przez ostatnie tygodnie pracowaliśmy nad materiałem niemal non stop - zdradził Shane Lynch. - Ponieważ to nasz powrót, dołożyliśmy wszelkich starań, by mieć najlepsze piosenki na świecie. Brzmimy jak zespół koncertowy, jak Coldplay skrzyżowane z U2".
Wydawnictwa zatytułowanego "Together & Forever" należy spodziewać się na początku 2010 roku. W zestawie znaleźć mają się materiały nagrane jeszcze z Gatelym. Artysta zmarł 10 października 2009 roku w wieku 33 lat.
Zespół wznowił działalność w roku 2008, aby przygotować się do scenicznego powrotu. Dyskografię bandu zamyka krążek "By Request" z 1999 roku.
Boyzone nagrywa w hołdzie zmarłemu koledze >>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl