Dziennik Gazeta Prawana logo

Levity Trio - takiego Chopina nie słyszeliście

18 czerwca 2010, 14:41
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jak to dobrze, że pierwsza płyta z sensem reinterpretująca utwory Chopina, została nagrana przez Polaków. Levity ratują nią honor nadwiślańskiej muzyki, która już dawno ugrzęzła między romantycznym eskapizmem a nudnym powielaniem schematów.

Zwykle gdy słyszę słowa "Chopin" i "jazz" wymawiane razem, dostaję wysypki. Drażniące są próby opracowania dzieł genialnego kompozytora na nowo, dodania do nich, prócz jazzowej harmoniki, romantycznych zaśpiewów lub, co gorsza, popowych tricków.

Jednak Levity Trio (Jacek Kita, Piotr Domagalski i Jerzy Rogiewicz) i ich gościom (Toshinori Kondo, Gaba Kulka, Raphael Rogiński, Grzegorz Uzdański i Tomasz Duda) udało się uniknąć mielizn jazzowych przeróbek, dzięki czemu „Chopin Shuffle to najbardziej frapująca do tej pory próba stworzenia nowej opowieści na kanwie klasyki, jazzu, awangardy i improwizacji.

A właściwie to próba wykreowania nowego języka, który byłby zrozumiały zarówno dla wyznawców klasyki, jak i jazzowej awangardy bez szkody dla samego Chopina. Poważna, a zarazem nienadęta. Przeciwnie cykl 24 preludiów op. 28 został tu podany z lekkością, odwagą i poczuciem humoru, jakich ze świecą szukać na naszej scenie. O odwadze świadczą też przewrotne tytuły utworów (np. „We Also Have Snow In Poland), którym daleko do romantycznej nomenklatury Hansa von Bulowa.

Możliwe, że to dzięki warsztatowym umiejętnościom muzyków, których klasą można się pozachwycać w krótkich motywach preludiów, niepoddanych żadnym zabiegom, jak np. w znakomitym Preludium G-dur z pierwszej płyty "Fashion Victims" czy słynnym Des-dur "Deszczowym" (tu "Take Me To The Woods"), w którym czterotaktowy fragment preludium po wirtuozersku odmieniany jest przez różne muzyczne przypadki (ragtime, muzyka filmowa, rock symfoniczny, punk, pop, klasyka, awangarda).

Ważniejsze jest to, że Levity, przy znaczącym udziale słynnego japońskiego trębacza awangardzisty Toshinoriego Kondo, metodycznie rozbierają Chopina z romantycznych ciuszków i patriotycznych naleciałości (preludium A-dur "Riff 49"), konstruując arcyciekawy kosmos własnych brzmień. Elektroniczna głębia tła ("Ciepło"), elementy ambientu (nawet potraktowanego pastiszowo "Take Me To The Woods"), umiejętność budowania kontrapunktycznych planów brzmieniowych i wysmakowane improwizacje trębacza i pianisty ("Elephant vs Lion") składają się na oszałamiającą muzyczną mozaikę.

Trudno dopisywać do tych dźwięków teorie: "Chopin Shuffle" wymyka im się doskonale, co też jest zaletą tej płyty. Brzmi ona po części tak, jakby ktoś z dwóch odtwarzaczy puścił naraz dwie ścieżki, które w przedziwny sposób uzupełniają się, zamiast wykluczać. Jeszcze bardziej obrazowo album ten jest jak przyjacielska, lecz pełna napięć i do bólu szczera rozmowa z Chopinem, jakiej mu jeszcze nigdy żaden polski muzyk współczesny nie zaproponował.

Druga płyta Levitów, podobnie jak krążki Mitch & Mitch i Cukunftu czy zeszłoroczny "Bob" Marcina Maseckiego pokazują, że świetni muzycy mogą w Polsce nagrać album zarazem nowatorski i pełen szacunku dla tradycji. I nie jest to tradycja z sal koncertowych i na kolanach to genialna zabawa muzyką, która tkwi w każdym z nas.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj