Języka kaszubskiego używa blisko 50 tysięcy mieszkańców Pomorza. Liczba ta zmniejsza się z roku na rok. Mowa Kaszubów, należąca do grupy jzyków zachodniosłowiańskich, odchodzi do
przeszłości. Warto ją więc utrwalać. Olo Walicki wyszedł z założenia, że udana piosenka może okazać się skuteczniejszą metodą niż specjalistyczne rozprawy.
Dom i zarazem studio nagraniowe Walickiego znajduje się we Wdzydzach Kiszewskich, gdzie od stu lat działa skansen kultury Kaszubów. Ale artysta nie chciał, aby jego projekt kojarzył się z
muzealnictwem i kulturą ludową. Postanowił stworzyć zestaw piosenek z pogranicza jazzowej ballady i nowoczesnego popu z tekstami napisanymi po kaszubsku. Nie każde słowo z tych miłosnych
liryków będzie dla większości zrozumiałe, ale oryginalne brzmienie i melodia języka wystarczą, by oczarować słuchacza.
Projekt "Kaszebe" koncertową premierę miał w 2005 roku podczas XXVI Festiwalu Folkowego Europejskiej Unii Radiowej. W końcu ubiegłego roku został zarejestrowany w studiu, a
teraz wydany na płycie pod tym samym tytułem. To jak dotąd najlepsza autorska płyta Walickiego, który potrafił tutaj przekroczyć stylistyczne podziały i wykorzystać dotychczasowe
doświadczenia. 33-letni Walicki należy do najbardziej wszechstronnych polskich muzyków.
Od 1992 roku, kiedy otrzymał nagrodę na festiwalu Jazz Juniors, grywa na kontrabasie z jazzową czołówką - od Namysłowskiego po Możdżera. Równocześnie uczestniczył w poczynaniach popowych
formacji Szwagierkolaska i Oczi Cziorne oraz nagrywał z kwartetem dętym gdańskich filharmoników. Brał też udział w eksperymentalnych dokonaniach wyrastających ze sceny yassowej grup Niebieski
Lotnik i Łoskot.
Przy realizacji "Kaszebe" Walicki połączył siły z wieloma przyjaciółmi. Partie wokalne wykonują Maria Namysłowska i Karolina Amirian, na akordeonie gra Cezary Paciorek, a na
perkusji Kuba Staruszkiewicz. Ale najważniejszy w tym gronie jest gitarzysta Piotr Pawlak, również producent całości. Muzyk znany m.in. z Łoskotu i Kur dał subtelnym aranżacjom Walickiego
nowoczesne brzmienie, które z dyskretnym smakiem przywołuje echa ambientu, postrocka, a przy tym pełne jest intrygujących niuansów.
Te rozwiązania skłoniły muzyków do rozluźnienia piosenkowej formy, dzięki czemu całoś nie stała się jedną z wielu płyt z wymuskaną balladą. Jazzowa finezja wykonania, eksperymentalny
pazur produkcji oraz popowa lekkość narracji - taki jest przepis na „Kaszebe”. A jeśli jeszcze dodamy językową inwencję, mamy jedną z najciekawszych polskich płyt
sezonu.
"Kaszebe", Olo Walicki. OWA