61-letni piosenkarz Bryan Ferry chyba postradał rozum i otwarcie gloryfikuje nazistów. Do tego stopnia, że nawet swoje studio nagrań nazwał "führerbunker" - na cześć kwatery głównej Hitlera.
Piosenkarz w wywiadzie dla niemieckiej gazety "Welt Am Sonntag" nie kryje swoich nazistowskich sympatii i jest wyraźnie zafascynowany "dokonaniami" hitlerowskich zbrodniarzy.
"Filmy Leni Riefenstahl, budowle Alberta Speera, no i te ogromne parady z flagami - to wszystko było naprawdę niesamowite. Po prostu piękne" - stwierdził Ferry, wprawiając w osłupienie niemieckiego dziennikarza.
Ferry miał jako model reklamować firmę odzieżową Marks&Spencer. Teraz kontrakt stanął pod dużym znakiem zapytania. Anulowania umowy domagają się oburzone środowiska żydowskie w Wielkiej Brytanii. Na niekorzyść piosenkarza przemawia też fakt, że jeden z założycieli firmy, Michael Marks, był żydowskim imigrantem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|