Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieobliczalny błazen

13 października 2007, 14:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nowojorczyk Busta Rhymes znany jest ze swojego dość szczególnego wizerunku. Jego mocno inspirowana stylistyką ragga maniera rapowania (rodzice artysty pochodzą z Jamajki), duża wszechstronność, spontaniczność i inwencja w rymowaniu, dobre ucho do produkcji muzycznych - to tylko jedna strona medalu. Po drugiej bowiem znajduje się nieobliczalny błazen i komediant, w którego klipach zdarzyć się może wszystko: od pojedynku artysty z muflonem, przez wizytę w szpitalu dla umysłowo chorych, na częstych zapożyczeniach z filmów kończąc.

Chociaż trudno odmówić raperowi specyficznego poczucia humoru, to nie zawsze skłonny jest do jego przejawiania. Tak było choćby w ubiegłym roku, kiedy pobił przechodnia za to, e ten rzekomo splunął na jego samochód. A to tylko jeden z incydentów z udziałem Rhymesa zakończonych w sądzie. Najtragiczniejsze wydarzenie miało miejsce podczas kręcenia teledysku do utworu "Touch It" w Nowym Jorku, kiedy to na planie wywiązała się strzelanina, w wyniku której zginął wieloletni ochroniarz i przyjaciel Busty. Rhymes zaprzeczył, by miał cokolwiek wspólnego z zajściem, po czym odmówił współpracy z policją.

Busta Rhymes swoją solową karierę zaczął w 1996 roku od wydania płyty "The Coming". Wcześniej w ramach kolektywu Leaders Of The New School nagrał dwa krążki, dzięki którym jego umiejętności zostały zauważone w branży muzycznej. Co warto zauważyć, w chwili nagrywania pierwszego z nich raper miał zaledwie 17 lat. Pierwszym singlem Busty Rymesa, który odniósł znaczący sukces, był "Woo-Hah!! Got You All In Check" z gościnnym udziałem Ol' Dirty Bastarda. Nawiasem mówiąc, psychodeliczny teledysk do tego utworu został przez muzyczną telewizję BET wybrany trzecim najlepszym klipem XX wieku.

Bustę dość szybko zaczęto uznawać za czołowego przedstawiciela muzyki rapowej. Jeszcze przed rozpoczęciem solowej działalności zapraszano go do gościnnych występów na płytach artystów będących wówczas na topie. Lista wykonawców, z którymi nagrywał raper, jest imponująca, żeby wspomnieć choćby: TLC, Mary J. Blige, Janet Jackson, Fugees, Missy Elliott, Dr. Dre, Wu-Tang Clan czy Mariah Carey, a to tylko niewielka część współpracowników Rhymesa.

Ostatni album rapera, wydany w maju ubiegłego roku "The Big Bang", jako pierwsze z jego wydawnictw dotarł na szczyt amerykańskiej listy "Billboardu", osiągając w sumie sprzedaż grubo ponad dwóch milionów egzemplarzy. Można spokojnie zatem zaryzykować stwierdzenie, że Busta Rhymes przyjeżdża do Polski u szczytu swojej kariery.

Jego dzisiejszy koncert w klubie Palladium rozpoczyna bezprecedensową serię występów gwiazd hip-hopu z USA w naszym kraju. Po nim pojawią się w Polsce tacy giganci, jak Nas, Redman i Naughty By Nature. Natomiast na festiwalu Open'er w Gdyni wystąpią The Roots i Beaste Boys, a także jeden z najpopularniejszych raperów z Wielkiej Brytanii, Dizzee Rascal.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj