To miało być wielkie święto muzyki. Sława duńskiego festiwalu w Roskilde jak zwykle przyciągnęła tysiące fanów. Ale wszystko popsuła pogoda - na sto tysięcy ludzi, którzy słuchali odbywającego się pod gołym niebem koncertu, spadł ulewny deszcz. Plac zamienił się w potężne jezioro.
Ludzie nie mieli wyboru - musieli uciekać z zalanego przez wodę terenu kempingu, na którym zorganizowano koncerty. Tu nawet nie pomagały gumowce - tak było źle.
Jednak organizatorzy, choć nie mogli wygrać z deszczem, zrobili wszystko, by festiwal jednak trwał. Wszystkie koncerty, w tym występ islandzkiej gwiazdy Björk, odbywają się planowo.
Z pomocą przyszły władze miasta, które oddały do dyspozycji fanów hale sportowe - zorganizowano tam prowizoryczne noclegownie. A synoptycy zapewniają, że już jutro pogoda powinna się poprawić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|