Dziennik Gazeta Prawana logo

Lady GaGa i David Hasselhoff – władcy kiczu

21 maja 2011, 10:25
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lady GaGa
Lady GaGa/AP
Ukazał się drugi album największej współczesnej gwiazdy pop Lady GaGi. Nową płytę nagrał też David Hasselhoff – król kiczu lat 80. Analogii między nimi jest zaskakująco dużo.

Na pierwszy rzut oka różni ich wszystko. GaGę magazyn "Times" umieścił na szczycie listy najbardziej wpływowych ludzi show-biznesu. Jej płyty sprzedały się w 12 milionach egzemplarzy, a sprzedaż jej singli przekroczyła liczbę 40 milionów. Jako pierwsza artystka w historii osiągnęła ponad miliard odsłon klipów w sieci. Hasselhoff to pogrążony w alkoholowym nałogu (przynajmniej do niedawna) symbol plastikowych lat 80. Jego powrót do telewizji w 2010 roku skończył się przegraną w programie "Dancing with the Stars" (odpadł w pierwszej edycji) i zdjęciem z anteny reality show "The Hasselhoffs". Jego kinowa przygoda opiera się obecnie na rolach w filmach typu "Anakonda 3: Potomstwo" czy "Dancing Ninja". David nie poddaje się i próbuje wrócić na scenę płytą "A Real Good Feeling".

Nieważne jak, byleby śpiewać

Lady GaGa niespecjalnie musi się przejmować tym, co nagra, bo jej fani i tak kupią wszystko, co nosi jej inicjały. Amerykanka nie funkcjonuje już w świecie jako wokalistka, tylko jako marka, jak chociażby Coca-Cola albo Madonna.

W to, że potrafi śpiewać, nikt nie wątpi – wystarczy posłuchać głosu GaGi w akustycznych wersjach jej przebojów. Na płytach niestety niezbyt to słychać. W singlu "Born This Way" z nowej płyty jej głos jest momentami tak zwielokrotniony i zmieniony przez komputery, że równie dobrze mogłaby go wykonać Kaja Paschalska. Możliwości komputerowego przekształcania wokali pokazuje też na przykład w jednym ze swoich największych hitów "Poker Face". Podobnie zwielokrotnieniem głosu i elektronicznym przekształceniem bawi się Hasselhoff w najnowszym singlu "A Real Good Feeling". Z kolei w numerze "Jump in My Car" sprzed pięciu lat zniża głos pseudobluesowo zupełnie jak Lady GaGa w kawałku "Bad Romance".

Ciuchy za małe, co najwyżej dopasowane

GaGa bez zażenowania kopiuje lata 80., kicz ubrań Madonny i George'a Michaela. Ubiera się w kostiumy jak z teledysku Michaela "Too Funky" albo nosi podarte dżinsy, sterczący stanik i wulgarny makijaż w stylu autorki "Like a Virgin". Hasselhoffa jednak nigdy nie doścignie. Jego rozpięte jedwabne koszule i wystające włosy klatki piersiowej, za małe białe spodnie albo jeansy i pantofle bez skarpetek oraz włosy na czeskiego piłkarza to kwintesencja stylu lat 80. do potęgi. Hasselhoff pozostał modzie z czasów "Nieustraszonego" wierny do dziś, tylko podciął włosy.

David swoją dotychczasową karierą i wyglądem zapracował na niepoważne traktowanie. Gdyby nawet założył najdroższy garnitur i zaśpiewał dla ofiar trzęsienia ziemi w Japonii, nie pozbędzie się swojego drewnianego, plastikowego emploi. Podobny problem może mieć szybko GaGa. Okrywanie się mięsem i tańce w staniku mogą szybko spowodować, że nie będzie brana poważnie. Od tego krok do stania się pośmiewiskiem.

LADY GAGA | Born This Way | Universal

DAVID HASSELHOFF | A Real Good Feeling | Sony Music

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj