Dziennik Gazeta Prawana logo

Grabaż gra Kaczmarskiego

18 listopada 2007, 14:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na albumie "Autor" grupa Strachy na Lachy wzięła na warsztat utwory Jacka Kaczmarskiego i postanowiła zagrać je po swojemu. Podobnego karkołomnego zadania podjął się też kilka miesięcy temu Habakuk. Opinie na temat tych płyt są mocno podzielone, ale przeważają te krytyczne - pisze DZIENNIK.

"Nie przekonują mnie żadne argumenty, kiedy ktoś chce nagrać swoją wersję mojej piosenki, ale zmienia w niej harmonię i linię melodyczną" - mówi Przemysław Gintrowski. "Nawet kiedy Jose Felliciano wykonywał <Light My Fire> The Doors, nie zmienił w utworze żadnej nuty" - dodaje.

Kompozytor muzyki do wielu tekstów Kaczmarskiego nie zgodził się na wykorzystanie na płycie dwóch z trzech jego utworów. Trudno mu się dziwić, bo nowe wersje często znacznie odbiegają od oryginału kompozytorskiego. Przykładem jest chociażby przeróbka "Walka Jakuba z Aniołem", która przywołuje raczej skojarzenia z nowojorskim The Strokes.

"Gdybyśmy mieli robić piosenki dokładnie tak, jak były robione, to mijałoby się z celem" - tłumaczy Grabaż, lider Strachy na Lachy. "Byłem na koncertach zespołów, które grają Kaczmarskiego w stosunku jeden do jednego i jest to dosyć dramatyczne" - dodaje.

Jednak przekładanie piosenki autorskiej na rockowy czy reggaeowy skład jest dużym wyzwaniem, wymaga uproszczenia rytmu, podkreślenia melodii, co zubaża kompozycję. A próby zachowania jej na siłę, często się nie udają. Przykładem tego był cztery lata temu koncert w Sali Kongresowej na rzecz barda "Solidarności", na którym wykonania jego utworów były mocno wymuszone, jak pompatyczna wersja "Murów" Pawła Kukiza, który czytał tekst z kartki, czy Artura Gadowskiego, który chyba pierwszy raz w życiu śpiewał w rytmie reggae "Balladę pozytywną".

Dlatego Grabaż i Strachy na Lachy, zabierając się za utwory Kaczmarskiego, byli od razu na straconej pozycji. Dlatego zamiast stawiać czoła legendzie artysty, muzycy obrali własną drogę. Grabaż dobrał dużo mniej znanych tekstów i ułożył z nich historię, która miała być pewnym komentarzem do sytuacji w kraju. A muzyka została utrzymana w charakterystycznym dla grupy zawadiackim, folkowym tonie otwierającego "Siedzimy tu przez nieporozumienie", oparta na pulsacji reggae w "Ballada dla obywatela miasteczka P", a nawet nie zabrakło niespodzianek jak "Szklana Góra", w którym słychać echa psychodelicznych brzmień Death In Vegas.
Utwory w tej innej formie nabrały nowego blasku i wśród wielu "ortodoksów" mają prawo budzić grozę. Ale nawet pomimo tych wielu wykroczeń, czy nie jest to jedyny sposób na to, żeby zaszczepić zainteresowanie Kaczmarskim młodszemu pokoleniu?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj