Dziennik Gazeta Prawana logo

Pogrobowcy ELO znowu w Polsce

27 października 2008, 22:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Największe przeboje zespołu Electric Light Orchestra, takie jak "Evil Woman", "Mr. Blue Sky" i "Don’t Bring Me Down" będzie można usłyszeć na żywo we Wrocławiu, Zabrzu i Warszawie. Zespół będzie wspierany przez nasze orkiestry symfoniczne. Szkopuł w tym, że wśród muzyków, którzy przyjadą do Polski nie będzie lidera, wokalisty i twórcy repertuaru ELO - Jeffa Lynne'a.

Electric Light Orchestra była jedną z napopularniejszych formacji pop-rockowych lat 70. i początku 80. Podobała się także polskim prezenterom radiowym, dzięki którym z piosenkami, a nawet całymi płytami ELO mogły zapoznać się miliony słuchaczy. Doprowadziło to do paradoksalnej sytuacji - grupa, która oficjalnie nie wydała w Polsce żadnego albumu, miała między Odrą a Bugiem rzesze wiernych fanów.

Historia Electric Light Orchestra idealnie oddaje ewolucję muzyki rockowej. Jeff Lynne i jego koledzy zaczynali od grania rozbudowanych kompozycji, nafaszerowanych cytatami z klasyki ("10538 Overture", "Roll Over Beethoven") by skończyć w ociekającej syntezatorowym sosem dyskotece ("Xanadu", "Rock'n'roll Is King"). W 1986 roku znudzony Lynne rozwiązał zespół, z którego wcześniej sukcesywnie wyrzucał kolejnych muzyków i rozpoczął karierę producenta.

Ku zaskoczeniu lidera jego koledzy postanowili kontynuować działalność pod szyldem ELO Part II. Zanim w 2000 roku Lynne uzyskał sądowy zakaz używania nowej nazwy, zdążyli nagrać trzy płyty i zagrać 500 koncertów, miedzy innymi w Polsce. Grupa, którą zobaczymy w listopadzie nazywa się Electric Light Orchestra Former Members. Liczy sobie sześciu muzyków, z których tylko skrzypek Mick Kaminski i śpiewający basista Kelly Groucutt występowali w ELO czasach, gdy królowała ona na listach przebojów.

Dla polskiej publiczności te personale zawiłości nie mają jednak większego znaczenia. Najlepszym tego dowodem jest fakt, ze zamiast zapowiadanych pierwotnie trzech, pogrobowcy ELO zagrają u nas pięć koncertów: wystąpią raz we Wrocławiu (25 listopada), dwukrotnie w Warszawie (27 listopada) i w Zabrzu (29 listopada). Z pewnością mogą liczyć na gorące przyjęcie. Nie ma się jednak czego wstydzić - melodie Jeffa Lynne'a podobały się nawet Beatlesom.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj