Nie było w Polsce równie "czarnego" wokalisty. Ba, i dziś pewnie nie ma. Andrzej Zaucha sypał hitami jak z rękawa, najbardziej banalne wyznania uszlachetniając rhythm'n'bluesowym feelingiem. Tak było z historią wakacyjnej blond miłości i działającym na wyobraźnię liczeniem piegów.
- pada niedwuznaczne oświadczenie już w pierwszych wersach letniego szlagieru, którego muzykę do słów Jonasza Kofty skomponował Juliusz Loranc.
Andrzej Zaucha nie był jednak pierwszym, który sprawiał, że skutecznie uwodzonej blond piękności . Już bowiem w 1968 roku z "Blondynką" romansował Maciej Kossowski. Wydaje się jednak, że charakterności utwór nabrał dopiero, gdy niesiony chropowatym, czarnym tembrem głosu Zauchy.
Blodynka wróciła na wakacje w roku 2008, za sprawą utrzymanego w dancingowej estetyce wokalnego erotyku w wykonaniu Macieja Maleńczuka. I tak na nowo niepoliczalne () piegi jak dawniej zaczęły rozpalać wyobraźnię urlopowiczów, trawiących czas na obserwacji z wolna upływającego czasu oraz niezobowiązujących miłostkach.
p
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|