p
Ten, wydawałoby się skrajnie mizoginistyczny tekst piosenki ”, pada z ust nowego króla internetowych prześmiewców – kanadyjskiego komika i muzyka Jona Lajoie. Umieszczony w serwisie YouTube klip do tego utworu, pełnych roznegliżowanych modelek gotowych na wszystko, obejrzało . Nic dziwnego, że Lajoie zdecydował się na wydanie pełnowymiarowego debiutu „You Want Some Of This?”. Można go kupić wyłącznie w internetowych sklepach Amazon i iTunes, bo jak twierdzi sam zainteresowany, „zwykłe sklepy są głupie”.
Kanadyjski wokalista to fenomen. Za co internauci pokochali Jona? Przede wszystkim za to, że w odróżnieniu od wspomnianego Yankovica sam nie jest częścią parodiowanego świata. Ten ostatni wykonuje głównie covery, a jego teksty to niewinne zabawy słowem i częstochowskie rymowanki. To taki Kenny G parodii, którego szczytem możliwości jest przekręcanie tytułów piosenek (słynne „Eat It” zamiast oryginalnego „Beat It” Michaela Jacksona). W końcu człowiek, którego płyty znalazły ponad 12 milionów nabywców, zapewniając mu tytuł najlepiej sprzedającego się komika w historii, nie może sobie pozwolić na zbyt kontrowersyjne chwyty.
Wszystkie kawałki Jona Lajoie znajdziecie na jego profilu YouTube >>>
MC Vagina, jak sam nazywa swoje muzyczne wcielenie Lajoie, jest pozbawiony podobnych dylematów, bo mimo że każdy jego nowy klip może się pochwalić kilkoma milionami odsłon, on konsekwentnie odmawia stania się częścią wielkiego show-biznesu. Dzięki temu „Michael Jackson Is Dead” , w której w niewybrednych słowach wytyka mediom hipokryzję w traktowaniu zmarłego niedawno króla popu, albo „Pop Song” obnażającej banalne mechanizmy tworzenia współczesnych hitów. Poza tym nie można nie polubić kolesia, który na modłę akustycznych ballad Jamesa Blunta śpiewa o tym, że „dochodzi za szybko”…
Kanadyjski komik szydzi z żałobników Jacksona >>>
Zabawne i przewrotne teksty nie odbiłyby się jednak tak szerokim echem, gdyby nie to, że mimo niechęci do muzyki głównego nurtu L. Takie utwory, jak „Everyday Normal Guy” (od tej parodii gangsta rapu zaczęła się kariera Jona) czy „Alone In The Universe”, który mógłby znaleźć się w repertuarze Coldplay, to murowane komercyjne hity. Tym bardziej, że .
b
b
b
b
b
b