Sprawdź
>>>
Nowa płyta będzie z pewnością zupełnym zaskoczeniem dla naszych fanów, bo prezentujemy na nim zupełnie inną twarz Groove Armady. Album zatytułowany „Black
Light” będzie o wiele bardziej mroczny od poprzednich. Więcej tu gitar i rockandrollowych brzmień. Brzmi to trochę jak skrzyżowanie Davida Bowie z Garym Newmanem. W ogóle nastał dla
nas czas wielkich zmian – niedawno rozstaliśmy się ze swoją dotychczasową wytwórnią, więc przy okazji postanowiliśmy też poszaleć stylistycznie (śmiech).
Nie, to zupełnie autorska kompozycja.
Wiesz – byliśmy w twoim mieście już kilka razy i zawsze uderza nas pewien rodzaj mroku i mistycyzmu unoszącego się nad Warszawą. To miejsce bardzo wiele przeszło i jest pokaleczone,
ale jest w nim jednocześnie coś majestatycznego – trochę jak w wojowniku wracającym do domu po bitwie.
Singlowy „Warsaw” powinien mieć premierę w ciągu kilku najbliższych tygodni, ale cały album będzie miał premierę dopiero 1 lutego przyszłego roku.
Wszystko zeszło na dalszy plan, kiedy zaczęliśmy pracować nad „Black Light”. Nie robimy remiksów, nie udzielamy się w innych projektach. Jesteśmy bardzo podekscytowani
nowym albumem, bo sądzimy, że to najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek nagraliśmy.
Bardzo prosty, 12 lat praktyki i tysiące zagranych koncertów (śmiech). A tak poważnie, ciągle chodzimy na wszystkie możliwe koncerty, imprezy i trzymamy rękę na pulsie. Chcemy ciągle czuć,
co sprawia, że ludzie chcą wyjść na parkiet. No i tworzymy muzykę, staramy się grać każdą partię, zamiast odtwarzać je z laptopa.
To będzie pełny zespół – bębny, bas, klawisze, dwie wokalistki i my. W Polsce zagramy po raz pierwszy nowe numery, więc koniecznie musicie wpaść na nasz występ. Oczywiście nie
zabraknie też starych hitów.
Nie do końca. W Londynie Lovebox to naprawdę poważna rzecz. Na naszej imprezie co roku pojawia się ponad 40 tys. ludzi. Niestety poza Londynem sprawy nie wyglądają już tak różowo. W innych
krajach budżety były mniejsze i przez to musieliśmy iść na kompromisy, przez co impreza straciła swój oryginalny charakter. Zwinęliśmy się więc z powrotem do Londynu i teraz promujemy
festiwal, jeżdżąc po świecie z Groove Armada Orchestra.