Dziennik Gazeta Prawana logo

Dropkick Murphys i czad na scenie

24 stycznia 2012, 12:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dropkick Murphys
Dropkick Murphys/Media
Dropkick Murphys to jeden z tych zespołów, których muzyki lepiej nie puszczać na pogrzebach. Ich dźwięki obudziłyby zmarłych.

Starzy punkrockowcy o irlandzkich korzeniach wystąpią w najbliższy wtorek w warszawskiej Stodole. Jak pokazał ich poprzedni polski koncert, trzy lata temu w Progresji, na scenie są wybuchowi i nieprzewidywalni jak fajerwerki. „Podczas każdego kawałka aż ciary przechodziły”, „będę w przyszłości swoim dzieciom i wnukom opowiadał, jak darłem mordę na najlepszym koncercie mojego życia!!!”, „Dropkick Murphys wymiatało” – to opinie internautów po tamtym występie.

Bostończycy dają jednak czadu, nie tylko jak stoją na scenie. Na ich płytach również rządzą energia i szaleństwo. Ostatni, siódmy album "Going Out In Style" wydali niemal rok temu. Gościnnie pojawił się na nim sam Bruce Springsteen. Wypełnili go mieszanką irlandzkiego wariactwa, ale też liryzmem, a gitarom i perkusji towarzyszą m.in. kobza, dudy i mandolina. To pierwszy w historii zespołu koncept album – opowieść o przypadkach wymyślonej postaci Corneliusa Larkina, imigranta z Zielonej Wyspy. Jego historię na pewno przytoczą w Stodole. Podczas koncertu nie powinno też zabraknąć numerów z ich debiutanckiej epki "Boys On The Docks" z 1997 roku. Swego czasu materiał szybko spodobał się krytykom i publiczności, co zaowocowało kontraktem na pierwszy pełnoprawny album ("Do Or Die") i licznymi koncertami. Rok 2001 z kolei przyniósł grupie hitową płytę "Sing Loud, Sing Proud", którą z powodzeniem promowali kilkudziesięcioma koncertami w Europie, Stanach Zjednoczonych i Japonii.

Na każdej ich płycie czuć ogromne przywiązanie do kraju, z którego pochodzą ich przodkowie. Na wspomnianej "Going Out In Style" przypomnieli m.in. starą irlandzką pieśń "The Irish Rover". W Bostonie bardzo często grają przy okazji obchodów Dnia Świętego Patryka. Na okładach płyt roi się od celtyckich motywów. Wreszcie ich symbolem jest koniczynka. Surowy punk rock, szalony rock’n’roll i solidna szczypta celtyckiego folku w wykonaniu Dropkick Murphys ma nie tylko rzesze fanów wśród irlandzkich imigrantów. Spodobała się też w Hollywood. Ich numery można usłyszeć chociażby w "Infiltracji" Martina Scorsese, "Fighterze" i animowanym serialu "Simpsonowie".

Kilkuosobowa banda z Bostonu w swoim gatunku ma status supergwiazdy i słusznie. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji ich poznać, koniecznie odwiedźcie Stodołę. Dołączcie do rzeszy maniaków Dropkick Murphys. Później spotkajmy się w Irish Pubie przy szklaneczce ciemnego napoju z pianą.

Dropkick Murphys | Warszawa, klub Stodoła | wtorek, godz. 20.00

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj