PAP: - Od twojej ostatniej płyty minęły cztery lata, teraz powracasz z albumem "Spider Web". Co zmieniło się w tym czasie w tobie i twojej muzyce?

Reklama

T.O.: - "On My Own" ukazała się w 2007 roku i trochę czasu musiało upłynąć, żebym mogła wydać kolejną płytę. Chciałam zrobić to dużo wcześniej, ale byłam w impasie muzycznym, szczególnie jeśli chodzi o promocję moich utworów w polskich mediach. Musiałam szukać innej ścieżki. Przygotowałam swoje portfolio i rozesłałam materiały do różnych agencji koncertowych za granicą.

PAP: - Wtedy odezwali się do ciebie ludzie z Londynu?

T.O.: - Spodobałam im się i stwierdzili, że chcą mnie zobaczyć na żywo. Tak poznałam mojego menedżera Dave Fowlera. To, że płyta powstawała we współpracy z Brytyjczykami, słychać na "Spider Web". Mam nadzieję, że tym, którzy lubią klasyczny pop, taki w wykonaniu Shirley Bassey, album się spodoba. To taki pop w połączeniu z twistem.

PAP: - Wyjechałaś z kraju - za granicą łatwiej jest tworzyć muzykę niż w Polsce?

T.O.: - Sama przekonałam się, że w Polsce bardzo trudno jest promować utwory, w które się wierzy. Byłam święcie przekonana, że piosenki, które nagrałam z Wyclefem Jeanem czy z Fabolousem były dobre i robiłam, co mogłam, aby wypromować je polskich mediach. Jednak promowane nie były. Za granicą te kawałki się spodobały i dzięki temu teraz współpracuję z Brytyjczykami.

PAP Life: - Czy śledzisz to, co dzieje się na polskim rynku?

T.O.: - Pewnie, szczególnie interesują mnie nowe twarze, które pojawiają się na rynku. Starguardmuffin i Kamil Bednarek, Gienek Loska i Szpak - o nich wszystkich dowiaduję się na bieżąco dzięki moim fanom, którzy podsyłają mi linki z ciekawymi materiałami.

Reklama