Snoop Dogg, który rap porzucił na rzecz reggae, przyjmując pseudonim Snoop Lion nie ustaje w wysiłkach, by udowodnić swym fanom, że jego przemiana po wizycie na Jamajce nie jest jedynie wybrykiem. Snoop Lion przygotował płytę, film oraz grę komputerową, ukazujące jego "duchową podróż", której kulminacją było obwołanie się muzyka "nowym wcieleniem Boba Marleya".

Reklama

O grze "Way Of The Dogg" Snoop Lion mówi, że zapewni nie tylko rozrywkę, ale będzie miała również aspekt edukacyjny. - Ta gra pokazuje, jak rozwijamy się jako jednostki ludzkie - opowiada artysta i dodaje, że dzięki umiejętnemu połączeniu fabuły akcji z elementami jego osobistej podróży duchowej, gracze zostaną zainspirowani do tego, by zastanowić się nad ścieżkami, którymi sami podążają na co dzień.

Nim "Way Of The Dogg" trafi na półki, fanów Snoop Liona czeka uczta filmowo-muzyczna. W marcu na ekrany wejdzie film dokumentalny "Reincarnated", będący swoistym dziennikiem podróży muzyka na Jamajkę, zaś miesiąc później światło dzienne ujrzy jego nowa płyta pod tym samym tytułem. Premierę swojego pierwszego albumu utrzymanego w stylistyce reggae Snoop Lion zaplanował w najdrobniejszych szczegółach. By w pełni oddać ducha kultury Rastafari, którą się inspiruje, artysta krążek "Reincarnated" opublikuje 23 kwietnia, trzy dni po nieformalnym święcie... wielbicieli marihuany.

Pomysł zarówno samej płyty, jak i daty jej wydania już został skrytykowany przez grupę Rastafari Millenium Council. Jej przedstawiciele wystosowali do Snoop Liona oficjalny list, w którym zwracają mu uwagę, że "palenie marihuany i uwielbienie dla Boba Marleya i muzyki reggae nie są równoznaczne z byciem prawdziwym rastafarianinem".

Sam Snoop utrzymuje, że jego nowy wizerunek i kierunek twórczości są "szczerym hołdem dla kultury, który wskazała mi właściwą drogę".