W jaki sposób doszło do nagrania płyty "Kaas Chante Piaf"?

Abel Korzeniowski: Wszystko zaczęło się przez przypadek. Patricia usłyszała moją muzykę do "Samotnego mężczyzny" na pokładzie samolotu i natychmiast postanowiła się ze mną skontaktować. Spotkaliśmy się w Paryżu, bardzo chciała, żebym nadał piosenkom Piaf koloryt mojej muzyki filmowej.

Reklama

Jak wyglądała praca nad poszczególnymi utworami?

Stworzenie 21 nowych aranżacji zajęło pół roku. W tym czasie komunikowaliśmy się głównie przez telefon. Powtórnie spotkaliśmy się dopiero w Londynie, gdzie ze znakomitą Królewską Orkiestrą Filharmoniczną oraz chórem nagraliśmy podkład instrumentalny do całej płyty.

Następnie przenieśliśmy się do małego studia pod Paryżem, na nagranie głosu. W przemalowanym na czarno budynku bez okien kiedyś znajdowała się rzeźnia. Przekraczając próg, przenieśliśmy się w inny wymiar, doskonale odizolowany od świata na zewnątrz – jak zatopiona w półmroku scena kabaretu – w sam raz dla Edith Piaf.

Czy przed przystąpieniem do aranżacji piosenek "Wróbelka", jak pieszczotliwie zwykło nazywać się Edith Piaf był pan zaznajomiony z jej repertuarem?

Myślę, że dorastając w mieście Piwnicy pod Baranami, było to nieuniknione. Wielu z moich przyjaciół śpiewało jej piosenki, a ja często akompaniowałem im na wiolonczeli.

Reklama

Jak zatem narodził się pomysł oraz sama kompozycja dedykowana Edith Piaf – "Song For The Little Sparrow"?

Po zakończeniu pracy nad piosenkami, bardzo chciałem napisać coś, co odzwierciedliłoby ogrom emocji, który urzekł mnie w twórczości Piaf. W "Song For The Little Sparrow" opowiadam więc historię jej burzliwego życia i pasji scenicznej. Opowiadam ją moim własnym językiem, bez użycia słów, składając w ten sposób hołd jednej z najwspanialszych artystek XX wieku.

Przed kilkoma laty skomponował pan nowy temat muzyczny do odrestaurowanej wersji arcydzieła kinematografii – filmu "Metropolis". Czym inspirował się pan, pracując nad muzyką do tego obrazu?

Pisząc muzykę, chciałem wydobyć z filmu te elementy, z którymi możemy się dzisiaj utożsamić, opowiedzieć o izolacji i towarzyszącym nam strachu. "Metropolis", mimo iż powstał w 1927 roku, okazał się bardzo adekwatnym obrazem naszej współczesności.

Madonna, z którą również pan pracował, inspirowała się tym filmem w klipie do piosenki "Express Yourself". Piosenką tą zainspirowała się z kolei Lady Gaga, którą posądzono o plagiat. Gdzie, pana zdaniem, leży granica między inspiracją a kopiowaniem?

W praktyce, to rozgraniczenie nie jest czarno-białe. Jeżeli np. w swojej muzyce użyję motywu, którego użył przede mną inny kompozytor, a przed nim jeszcze stu innych kompozytorów; w zależności od kontekstu, może to być odczytane albo jako plagiat, albo jako cecha przynależności do konkretnego stylu.

Z jednej strony, kopiowanie jest procesem czysto intelektualnym, pozbawionym emocji. Nawet, jeżeli jesteśmy w stanie odwzorować formę i najdrobniejsze detale oryginału, plagiat wciąż pozostaje czymś pustym. Z drugiej strony, to, co nazywamy twórczością oryginalną jest w rzeczywistości twórczym przetwarzaniem świata, który nas otacza. Jest to jednak proces dużo głębszy, ukształtowany poprzez filtr osobistego doświadczenia i emocji.

Czy pańska współpraca z tak wielkimi gwiazdami piosenki jak Patricia Kaas i Madonna w jakikolwiek sposób ukształtowała pana na nowo? Co wyniósł pan z pracy z tymi artystkami?

Przede wszystkim to, że warto przeć do przodu i to z całych sił. Warto zachować w sobie bezkompromisową, artystyczną pasję, głód i radość tworzenia. Praca z nimi była pełna niespodzianek i jednocześnie niezwykle inspirująca!

Czy możemy liczyć na pana udział w dwóch kwietniowych koncertach Patricii Kaas w Polsce?

Mam wielką nadzieję, że będzie to możliwe.

Abel Korzeniowski urodził się 18 lipca 1972 roku w Krakowie jako Adam Korzeniowski. Jest absolwentem Akademii Muzycznej w Krakowie w klasie wiolonczeli oraz studiów kompozytorskich pod kierunkiem Krzysztofa Pendereckiego. Nim wyruszył na podbój Hollywood, komponował do rodzimych produkcji takich, jak: "Anioł w Krakowie" czy "Duże zwierzę". Uznanie międzynarodowej branży filmowej przyniosła mu muzyka do "Samotnego mężczyzny" Toma Forda z 2007 roku, za którą otrzymał nominację do Złotego Globu. Kompozytor ponownie miał szansę na tę prestiżową statuetkę w 2012 roku – wówczas nominowano go za muzykę do filmu Madonny "W.E.". W tym samym roku Korzeniowski został wytypowany przez piosenkarkę Patricię Kaas do przygotowania płyty z nowymi wersjami najsłynniejszych piosenek z repertuaru Edith Piaf. Album "Kaas Chante Piaf" ukazał się w Polsce nakładem wytwórni Dream Music.