Shakur został postrzelony z przejeżdżającego cadillaca 7 września 1996 roku i zmarł sześć dni później na skutek odniesionych ran. Miał 25 lat.
Davis napisał w swoim wydanym w 2019 roku pamiętniku "Compton Street Legend”, że był jedną z osób jadących cadillakiem. Dodał też, że zdecydował się przerwać milczenie w ramach porozumienia z władzami federalnymi i lokalnymi. W tym okresie groził mu wyrok dożywotniego więzienia za przestępstwa narkotykowe - informuje Associated Press.
"Ostatni żyjący świadek morderstwa"
Mężczyzna określił też w swej książce samego siebie jako jednego z ostatnich żyjących świadków morderstwa i wskazał na swojego krewnego Orlando “Baby Lane” Andersona, jako osobę, która siedziała na tylnym siedzeniu cadillaca, gdy doszło do ostrzelania samochodu Shakura. Stało się to tuż po awanturze z udziałem Andersona, Shakura i innych osób.
Anderson zaprzeczał, by miał coś wspólnego z zabiciem słynnego rapera; zginął dwa lata później w innej strzelaninie.
W lipcu br. policja przeszukała dom żony Davisa; nie wiadomo jednak, czy znalezione tam przedmioty i zajęte komputery doprowadziły do przełomu w śledztwie.
Tupac Shakur był według magazynu "Rolling Stone" jednym z najsłynniejszych i "najbardziej wpływowych raperów wszechczasów". Jego płyty rozeszły się w 75 mln egzemplarzy.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.