Dziennik Gazeta Prawana logo

Sean "Diddy" Combs przed sądem. Niespodziewany zwrot akcji

2 lipca 2025, 19:36
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Sean Combs
Sean Combs/East News
Ława przysięgłych na Manhattanie uniewinniła w środę gwiazdę hip-hopu Seana "Diddy'ego" Combsa, założyciela wytwórni Bad Boy Records, z federalnych zarzutów o spisek w celu dokonania wymuszeń oraz o handel ludźmi. Po 7-tygodniowym procesie uznano jednak rapera za winnego dwóch lżejszych przestępstw – transportu w celu umożliwienia prostytucji.

Niespodziewany werdykt ogłoszono trzeciego dnia obrad sędziów przysięgłych.

Maksymalnie 20 lat zamiast dożywocia

55-letni Combs pierwotnie mógł zostać skazany nawet na dożywocie. Ostateczne zarzuty o transport w celach prostytucji mogą skutkować karą do 10 lat pozbawienia wolności za każdy przypadek. Prokuratura zapowiedziała, że będzie domagać się maksymalnie 20 lat łącznej kary.

Jak wyszczególniła stacja NBC News, oskarżony, który nie przyznał się do winy, został uniewinniony z zarzutów spisku w celu wymuszenia oraz dwóch przypadków handlu ludźmi z użyciem siły, oszustwa lub przymusu. Po ogłoszeniu werdyktu Combs podziękował ławie przysięgłych.

Propozycja kaucji w wysokości miliona dolarów

Główny obrońca, Marc Agnifilo, zwrócił się z wnioskiem o zwolnienie Combsa z federalnego aresztu, w którym przebywa od prawie roku. Zaproponował kaucję w wysokości 1 mln dolarów oraz jego powrót do domu w Miami. Decyzję w tej sprawie podejmie sędzia okręgowy Arun Subramanian.

Oskarżenie ze strony Cassie i 7-tygodniowy proces

Proces był następstwem oskarżeń ze strony byłej partnerki rapera, piosenkarki R&B Cassie, które zapoczątkowały spadek popularności Combsa. Podczas rozprawy zarzucano mu, że przez ponad dwie dekady wykorzystywał swoją pozycję, majątek i wpływy jako szef "przestępczego przedsiębiorstwa" do seksualnego wykorzystywania kobiet. Obrona utrzymywała, że zarzuty zostały "znacznie wyolbrzymione".

W trakcie procesu zeznawało ponad 30 świadków powołanych przez prokuraturę – w tym byli asystenci, styliści i artyści współpracujący z wytwórnią. Trzy kobiety, w tym Cassandra Ventura (znana jako Cassie), opowiedziały o rzekomych napaściach seksualnych, przemocy oraz szantażu.

Adwokaci Combsa nie powołali żadnych świadków, a sam oskarżony nie złożył zeznań. Kluczowym materiałem dowodowym były nagrania z monitoringu hotelu w Los Angeles z 2016 roku, przedstawiające fizyczną napaść na Venturę. Także inne kobiety twierdziły, że Combs manipulował nimi i groził ujawnieniem drastycznych nagrań.

Przemoc domowa potwierdzona

Zdaniem prokuratorów nawet jeden przypadek manipulacji świadczy o jego winie. Obrona przyznała, że nagranie potwierdza incydent przemocy domowej, ale zaprzeczyła, jakoby Combs kierował zorganizowaną działalnością przestępczą. Twierdziła, że prowadził legalny biznes i padł ofiarą niesprawiedliwego ataku medialnego.

Od czasu aresztowania jesienią ubiegłego roku Combs pozostaje w areszcie bez możliwości wyjścia za kaucją. Nadal będzie musiał stawić czoła wielu cywilnym pozwom o gwałt i napaść seksualną, którym konsekwentnie zaprzecza. Według jego obrońców, powódki domagają się "szybkich wypłat".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj