Dziennik Gazeta Prawana logo

Angie Stone biedną bogatą dziewczyną – płyta jak autobiografia

18 stycznia 2013, 12:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Angie Stone
Angie Stone/Warner Music Poland
Można być bogatym i nie mieć na koncie milionów – przekonuje Angie Stone. Na najnowszej płycie buduje swój kapitał na życiowych doświadczeniach i zjawiskowym głosie.

Ostatnie trzy lata spędziła na przemyśleniach o przemijaniu i pisaniu piosenek dla innych. Dziś Angie Stone wraca – jak sama podkreśla – odmieniona. Szczuplejsza, mądrzejsza i bez grama hip-hopu. Tak jak za swoich najlepszych czasów, czyli na płycie "Mahogany Soul" (2001), znów wzięła na siebie odpowiedzialność za produkcję albumu. Wtedy skończyło się to genialnymi piosenkami "Wish I Didn't Miss You" i "Brotha". Na nowej płycie znalazły się ich odpowiedniki: "I Can't Take It" oraz "Sisters", zaśpiewany na finał do spółki z soulową piosenkarką Tweet.

4530873-.jpg
Angie Stone na okładce "Rich Girl"

Tytuł albumu "Rich Girl" mógłby zabrzmieć jak kiepski żart. Angie Stone nigdy nie zarobiła wielkich pieniędzy, choć na scenie i w studiu nagraniowym spędziła z okładem 30 lat i dochrapała się trzech nominacji do Grammy. Dla Stone bogactwo to bowiem coś więcej niż stan rachunku – to wszystko, co się dostaje od życia.

Ze świecą szukać kogoś, kto dostałby po głowie więcej razy niż ona. W latach 80. narzeczony Dr Dre podstępnie ukradł jej prawa autorskie do piosenek. Dekadę później soulowy wokalista D'Angelo pozostawił po sobie w jej sercu emocjonalne pobojowisko. A to, że Angie potrafi o tym wszystkim zaśpiewać, sprawia, że na listach przebojów trudno znaleźć lepszą ekspertkę od miłosnych rozczarowań.
Niedawno została babcią, ale metryka gra zdecydowanie na jej korzyść.

Na "Rich Girl" nie ma dźwięków pasujących do ciepłych filcowych kapci – nic z tych rzeczy. Króluje solidny rhythm and blues. Raz egzorcyzmujący ducha starych nagrań Arethy Franklin i Marvina Gaye'a, raz hołdujący współczesnym trendom. "Rich Girl" jest jednak płytą nierówną. Obok takich soulowych pereł, jak: "Guilty", "Do What U Gotta Do" czy "Proud of Me", pojawiają się bardziej współczesne, taneczne kawałki w rodzaju singlowego "Backup Plan", w którym wokalistka radzi słuchaczkom, by po rozstaniu nie pielęgnowały bólu, tylko szukały pociechy w ramionach… pierwszego lepszego.

Sama Stone twierdzi, że "Rich Girl" jest rodzajem jej audiobiografii i – kto wie – może zalążkiem książki, do której napisania przymierza się od kilku lat. Na razie ma inny pomysł na życie – prowadzenie własnego telewizyjnego show. Poza tym do różnych programów telewizyjnych sprzedała trzy piosenki z nowej płyty. Wszystko wskazuje więc na to, że najnowszym albumem odbije sobie dawne finansowe niepowodzenia.

ANGIE STONE | Rich Girl | Warner Music

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj