Dziennik Gazeta Prawana logo

U Davida Lyncha wiadomo – nic nie jest takim, jakim by się mogło wydawać

1 sierpnia 2013, 18:11
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
David Lynch
David Lynch/Shutterstock
Debiutancka płyta twórcy "Dzikości serca" i "Miasteczka Twin Peaks" była niepokojąca i niejednoznaczna jak jego filmy. Z drugim krążkiem Davida Lyncha jest podobnie.

Na "The Big Dream", tak jak na poprzedniczce "Crazy Clown Time", czaruje bluesowymi podkładami podanymi w mrocznym, zakręconym sosie. Oprócz 11 własnych numerów Lyncha na krążku znalazła się też jego wersja piosenki Boba Dylana "The Ballad of Hollis Brown". A do kawałka "I'm Waiting Here" zaprosił szwedzką wokalistkę Lykke Li.

Niestety dekadencki blues z mieszanką elektroniki i przesterowanymi wokalami Davida Lyncha powielający dźwięki z poprzedniej płyty nie przekonuje. Wybitny reżyser wszedł do tej samej rzeki i pociecha z tego taka, jakby teraz nakręcił nową serię "Miasteczka Twin Peaks". Jego absolutni wyznawcy będą pewnie tym krążkiem zadowoleni. Reszcie radzę: odpuście.

DAVID LYNCH | The Big Dream | Mystic

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj