Niemniej każdy ich album jest wydarzeniem. Nie inaczej jest z trzynastym krążkiem Irlandczyków "Songs of Innocence". Tym razem płyta jest, niestety, w najmniejszym stopniu wydarzeniem muzycznym. Na fizycznym nośniku ukaże się w połowie października, ale już kilkanaście dni temu za darmo otrzymali ją subskrybenci strony U2.com oraz 500 mln użytkowników iTunes Music Store.

Współpraca z gigantem nie spodobała się wielu fanom kapeli, zresztą nie tylko im. Akcja odniosła marketingowe fiasko, powstała aplikacja do usunięcia płyty z platformy Apple. To spowodowało, że ten krążek U2 ogłoszono "najczęściej usuwanym w historii".

Pomijając marketingowe zabiegi i wpadki, trzeba przyznać, że muzycznie "Songs of Innocence" niespecjalnie się broni. Kapela chciała tym krążkiem powrócić do swoich korzeni i nawet momentami to się udaje (jak w "Iris (Hold Me Close)"). Wrażenie robią też ostre gitary w numerze "Volcano". Niestety, mimo producenckiego zaangażowania takich gigantów jak Danger Mouse, Paul Epworth i Flood krążek najzwyczajniej w świecie jest nudnawy. A U2 brzmią momentami jak imitatorzy ich imitatorów sprzed dekady. Może czas pomoże tej płycie. 



U2 | Songs of Innocence