Reklama

Na żadnej z nich nie znalazły się hity "Whole Lotta Love", "Black Dog" czy "Ramble On". Ale to właśnie krążek "Presence" Page nazywa najważniejszym w karierze jego zespołu. Led Zeppelin odeszło na nim nieco od skomplikowanych aranżacji z dwóch poprzedzających go płyt. To nie był łatwy czas (przełom 1975/1976) dla Roberta Planta, bo przechodził rekonwalescencję po wypadku samochodowym. Dlatego materiał nagrywał, siedząc na wózku inwalidzkim. Sam Plant twierdzi, że na "Presence" nie pokazał pełni swoich możliwości, bo był wykończony fizycznie i psychicznie rekonwalescencją i oddaleniem od rodziny. Momentami słychać w jego wokalu napięcie, zmęczenie, a nawet wymuszenie – jak twierdzi. Krążek nie powtórzył sukcesu poprzedników, ale i tak sprzedał się w samych Stanach w ponad 3 mln egzemplarzy. Do wersji A.D. 2015 "Presence", obok oryginalnego zremasterowanego materiału, Jimmy Page dodał niepublikowane wcześniej miksy utworów, alternatywne wersje trzech kawałków oraz instrumentalną, niewydaną wcześniej kompozycję "10 Ribs & All/Carrot Pod Pod (Pod)".

Dwukrotnie więcej egzemplarzy sprzedało się w USA następczyni "Presence", wydanej w 1979 roku "In Through the Out Door". Dla Roberta Planta również nie był to łatwy okres, bo rok przed sesją stracił pięcioletniego syna. Jednak to właśnie Plant i basista John Paul Jones w dużej mierze odpowiadają za ten krążek. Jones dołożył do niego sporo klawiszy, którymi był w tamtym czasie zafascynowany. Zremasterowaną wersję Page również wzbogacił kilkoma miksami.

Najbardziej okazałe dodatki ma "Coda", która pierwotnie ukazała się w 1982 roku i zebrała wcześniej niewypuszczone numery Led Zeppelin. To najsłabiej sprzedający się krążek zespołu. Kilka z numerów na "Codzie" powstało na początku lat 70. Jeszcze wcześniej dokopał się Page w nowej wersji tego albumu. Na dwóch dodatkowych płytach znalazły się bowiem kompozycje z lat 1968–1974, w tym te nagrane w Indiach z orkiestrą. Tradycyjnie przy tego typu wydawnictwach, w specjalnych wersjach, dołożono książeczki ze zdjęciami. Zadowoleni będą z tego głównie fani Led Zeppelin, ale tak naprawdę powinien na nie zwrócić uwagę każdy fan klasycznego rocka.