Dziennik Gazeta Prawana logo

Skunk Anansie na płycie "Anarchytecture": Wstydu nie ma, ale bez rewelacji. RECENZJA

18 stycznia 2016, 08:42
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Skunk Anansie
Skunk Anansie/Media
Brytyjski zespół Skunk Anansie powraca z nowym albumem.

Następca wydanego w 2012 roku "Black Traffic" od pierwszego numeru "Love Someone Else" czaruje melodyjnością. Taneczny, podbity mocną, surową gitarą to murowany singlowy hit. Nie inaczej jest z od razu wpadającym w ucho "In The Back Room". Niestety, nie wszystkie numery trzymają tu podobny poziom. Skin co prawda porusza wokalnie w balladach "Victim" czy "Death to the Lovers", ale muzycznie te kompozycje wypadają blado i raczej nie wejdą do kanonu Skunk Anansie. Podobnie jak mocne, rockowe "That Sinking Feeling" czy "We Are the Flames".

Na szał, jaki panował na Skunk w drugiej połowie lat 90., Skin i jej koledzy nie mają co liczyć, czego zapewne mają pełną świadomość. Nie ulega wątpliwości, że wokalistka ma wyjątkowy, przyciągający głos, a zespół potrafi pisać poprockowe przeboje. Zabrakło jednak na "Anarchytecture" wyróżnika, stempla, który wybijałby ten krążek spośród innych poprockowych składanek. Zatwardziali fani Skunk nie powinni jednak nadto narzekać.

Skunk Anansie | Anarchytecture | Mystic

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj