Dziennik Gazeta Prawana logo

Dezercja w krainę soft nie kończy się miękkim lądowaniem. Seal "Standards" [RECENZJA]

30 listopada 2017, 12:54
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Seal
Seal/Shutterstock
Z pozoru wszystko się zgadza. Są przeboje, które znamy wszyscy, jest klimat. Fani kręcą jednak nosem, bo chyba spodziewali się po Sealu czegoś więcej.

Obecność w celebryckich rubrykach wielu artystom nie pomaga. Oczywiście są i tacy, których złość niesie na zasadzie przekory i chęci udowodnienia, że „ja jestem kimś więcej niż twarzą z portalu”, ale Seal do nich nie należy. Wokalista, który uznawany jest powszechnie za jeden z najciekawszych głosów w ostatnich dekadach zamiast odważnie sięgnąć po nowy repertuar schował się za zasłoną coverów. Bezpieczny to wybór – najbardziej lubimy melodie, które już znamy, a jeśli dopowiemy, że na płycie pojawili się tacy muzycy jak Randy Waldman czy Chuck Berghofer mamy obraz albumu, który w okolicach świąt przesyła trochę ciepła i jest bezpiecznym prezentem dla niemal każdego, kto kocha muzykę.

Seal tłumaczy, że jest to płyta, którą chciał nagrać od dawna. Że album, który będzie hołdem dla takich twórców jak Ella Fitzgerald, Nina Simone czy Frank Sinatra jest realizacja jego marzeń. Ciężko odmówić twórcy do tego prawa, ale ciężko nie odnieść wrażenia, że w momencie, w którym wszyscy czekają na kolejne brawurowe wykonania napisanych dla niego nagrań, na kolejne „”, „” lub „” ucieczka w krainę soft, klasyków i sztandarów wydaje się być niestety dezercją z placu boju.

Ciężko jednak nie odmówić, że albumu – zwłaszcza gdy wszystko na świecie przypomina o nadchodzącym Bożym Narodzeniu – słucha się bardzo przyjemnie. Orkiestracje, aranżacje i poziom realizację dźwięku mamy na najwyższym poziomie. Oczywiście – jak to w przypadku standardów – niektórym może przeszkadzać, że barwa głosu Seala w „” czy „” brzmi tak odmiennie od tego co znamy. Z drugiej strony: w „” Seal, śpiewając słynne początkowe „” brzmi niezmiernie wiarygodnie.

W czym więc problem? W naszych oczekiwaniach i tęsknotach. W tym, że nie o takiego Seala walczyliśmy. I w tym, że on sam sobie z tego na pewno zdaje sprawę.

Na razie wsuwając się pod koc, pijąc ciepłą kawę z kardamonem słuchamy płytę, która została skrojona pod gwiazdkę. Jeśli nie otrzymamy czegoś nowego szybko zaczniemy zapominać i o niej i o wykonawcy.

10620959-seal-standards-universal-music.jpg
Seal "Standards"; Universal Music Polska
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj