To było do przewidzenia:podczas wcześniejszych konwencji Partii Republikańskiej Donald Trump wychodził na scenę w rytm muzyki zespołu Queen, a konkretnie przy znanym na całym świecie klasyku "We Are The Champions". Utwór pojawiał się też, gdy Trump wygrywał prawybory w swej partii. Początkowo protestował Brian May, pisząc, że nie życzy sobie wykorzystywania nagrania do celów politycznych. Dodawał jednak, że to jest jego opinia, nie całego zespołu. 

Kiedy Trump wykorzystał nagranie ponownie, miarka się przebrała. Grupa Queen wydała oficjalne oświadczenie.

"Zespół Queen nie chce, by jego muzyka była wiązana z jakimkolwiek nurtem lub przedstawicielem partii politycznej w jakimkolwiek kraju. Zespół "Queen" nie chce też, by nagranie "We Are The Champions" był wykorzystywaniu zarówno przez Donalda Trumpa ani przez Partię Republikańską". Mamy nadzieję, że Pan Trump, jak i Partia Republikańska będą respektować nasze życzenie w przyszłości".

To nie pierwszy taki przypadek - przeciwko wykorzystywaniu ich nagrań w kampanii politycznej Donalda Trumpa protestowali już Adele, Aeorosmith, R.E.M., Everlast oraz Neil Young.