W jednym z ostatnich odcinków popularnego na Wyspach telewizyjnego "Graham Norton Show" duet Pet Shop Boys wykonuje swój najnowszy singiel "The Pop Kids". Neil Tennant, jak zwykle elegancko ubrany, czaruje swoim delikatnym wokalem. Obok stoi Chris Lowe przy klawiszach, ubrany w komiczny dodatek w postaci czapeczki z lampkami. "Guardian" kiedyś słusznie napisał, że słynący z niemal zerowego scenicznego ruchu Lowe jest chyba najsłynniejszym muzykiem popowym nieruszającym się na scenie. Ten ich wieloletni image dobrze odzwierciedla ich muzykę. Melodyjnemu wokalowi od lat towarzyszą w Pet Shop Boys dancepopowe bity skupionego na klawiszach i komputerach Lowe'a. Nie inaczej jest na ich najnowszym albumie "Super".

To już ich 13. płyta w ponad trzydziestoletniej karierze (25 marca 1986 ukazał się ich debiut "Please"). Jak każda wcześniejsza okraszona zgrabnym tytułem złożonym z jednego słowa. Tak jak przy poprzedniej "Electric" pracowali nad nią z producentem Stuartem Price'em, który ma za sobą kolaborację chociażby z Madonną, New Order i The Killers.

Chris Lowe przyznał w niedawnym wywiadzie dla magazynu "The Quietus": – Zdajemy sobie sprawę, że radio nie będzie grało dziś naszych piosenek tak często jak dwie dekady temu. Ale to tylko pomaga nam w tworzeniu. Nie czujemy presji nagrywania popowych przebojów. Możemy się skupić na innym brzmieniu. To prawda, że Pet Shop Boys nie nagrają już zapewne hitów na miarę "West End Girls", "It's a Sin" albo "Domino Dancing". Popowymi megaprzebojami zostają dziś inne numery. Panowie Lowe i Tennant mogą się za to skupić na muzyce klubowej dla starszych odbiorców. Chociażby tych, którzy pamiętają scenę at 90. To dla nich powstał klasyczny w brzmieniu dla Pet Shop Boys numer "The Pop Kids", opowiadający o parkietach tanecznych sprzed dwóch dekad z momentalnie wpadającym w ucho podkładem i tekstem: – They called us the Pop Kids/ 'cause we loved the pop hits/ and quoted the best bits/ so we were the Pop Kids.

Melodie zachęcające do wejścia na parkiet mają też kawałki "Twenty-something", "Groovy" czy "Undertow". Momentami są okraszone mocnymi, poruszająco aktualnymi tekstami, jak w "The Dictator Decides". Mroczny klimat potęgują tu dźwięki jak z politycznego wiecu i przypominające maszerujące wojsko. Tennant przestrzega w nim przed dyktaturą, ograniczeniem wolności słowa, więzieniem oponentów. Jego wokalowi towarzyszą wzruszające kobiece zaśpiewy. Nie od dziś Pet Shop Boys odzywa się w sprawach politycznych. Na albumie "Fundamental" sprzed 10 lat przestrzegali przed fundamentalizmem religijnym i krytykowali politykę George'a Busha w Iraku.

Jeden z recenzentów słusznie napisał, że kilka numerów z "Super" brzmi jak remiksy, są jedynie zabawą z dźwiękami. Nawet jednak te fragmenty nie odstraszają od tego albumu. Całość sprawia wrażenie przemyślanej kontynuacji poprzedniej płyty "Electric". Co ciekawe, Lowe zapowiada, że z producentem Stuartem Price'em prawdopodobnie przygotują jeszcze jeden wspólny krążek. Nagrali bowiem sporo stonowanego materiału i tę melancholię wkrótce uwolnią. Jak na razie czarują dancepopowym "Super". Albumem, który trudno nazwać nowatorskim. To raczej delikatne spoglądanie w przeszłość połączone z nowoczesnym brzmieniem.

Na razie zaplanowali tylko cztery koncerty, ale za to wyjątkowe. W lipcu podczas czterech nocy w londyńskim Royal Opera House (bilety już dawno wyprzedane) zaprezentują specjalne widowisko przygotowane przez kreatorkę dużych wizualnych wydarzeń Es Devlin (odpowiedzialną m.in. za ceremonię zamknięcia igrzysk olimpijskich w Londynie 2012) oraz współpracującą z najważniejszymi teatrami świata choreografkę Lynne Page. Obyśmy choć fragmenty tego show mogli zobaczyć na żywo w Polsce, bowiem poprzedni koncert Pet Shop Boys, który odbył się trzy lata temu, był wizualnie powalający.

Pet Shop Boys | Super | Kobalt/Mystic