Zaczynamy od rodzimych artystów. Polscy Beatlesi, jak ich brytyjscy koledzy sypali przebojami niczym z rękawa. Kiedy nastawały mroźne dni i z nieba sypał śnieg, podobnie jak wielka czwórka z Liverpoolu, nasze gwiazdy rockandrolla sypały świątecznymi przebojami. Nostalgiczny i ciepły "Jest taki dzień" znamy najbardziej. Tytułowy singiel z płyty wydanej w 1976 roku.
Jedyny chyba utwór żeńskiego tria wokalnego z lat 90., który oparł się próbie czasu i w okolicznościach świątecznej przyrody uparcie powraca od wielu lat.
p
Ze skarbczyka polskiego bigbitu. Bracia Zielińscy z zespołem w porywającym hicie roku 1969, z całkiem nieświątecznej (za to jakże przebojowej) płyty "Cała jesteś w skowronkach".
Jest rok 1984, zbliżają się święta Bożego Narodzenia. "A gdyby tak je uczcić śpiewająco?" - zastanawiają się gitarzysta i perkusista grupy Queen, Brian May i Roger Taylor. Jak pomyśleli, tak zrobili. I tym oto sposobem Freddie Mercury dziękuje śpiewająco za Boże Narodzenie, które jak balsam koi skołatane nerwy po ciężkim roku, od 25 lat.
Najsłynniejszy Elvis lat 80. w świątecznym sosie. Ruchem bioder i miękko ugiętymi kolanami bujającymi się rytmicznie do życzeń "Merry Christmas Everyone" czarował już w 1985 roku. Ta rockandrollowa kolęda to stały i niezbędny element celebrowania Bożego Narodzenia - przynajmniej według stacji radiowych częstujących nim niezmienne od ponad dwudziestu lat.
Piosenka zaśpiewana w szczytnym celu - na rzecz pomocy ofiarom klęski głodu w Etiopii. W 1984 roku Bob Geldof i Midge Ure zwerbowali największe gwiazdy muzyki - m.in. Stinga, Bono, George'a
Michaela, Phila Collinsa, aby sformowany przez nich zaśpiewał "Do They Know It's Christmas?". Pięć lat później kolejna fala głodu w Etiopii zainspirowała do
odświeżenia piosenki przez (z m.in. Jasonem Donovanem, Kylie Minogue i Lisą Stansfield na pokładzie) - z takim oto dyskotekowym efektem. Dwadzieścia lat po oryginale zmotywowane przez Madonnę gwiazdy wznowiły grupowe kolędowanie. Robbie Williams, Dido,
Coldplay, Dizzee Rascal i inni jako tak śpiewali "Do They Know..." w 2004 roku. Efekt niezły, ale nie
ma to jednak, jak oryginał.
(posłuchaj >>)
Ten hit jest już dobrze po czterdziestce (pierwsza zaśpiewała go w 1963 roku soulowa pieśniarka Darlene Love), natomiast inspiruje artystów do przeróbek do dziś. Wersja grupy Bon Jovi z 1992
roku to ta najczęściej słyszana przed świętami. Na zmianę z wersją U2.
(posłuchaj >>)
Wesołej kompozycji Beatlesa stuknęło w tym roku 30 lat. Opiewający wspaniałości bożonarodzeniowych klimatów kawałek to numer obowiązkowy świątecznych radiowych list przebojów. Doczekał
się wielu nowych wykonań. Oryginałowi starały się dorównać wersje gwiazdki Disneya - aktorki Demi Lovato, soulowa amerykańskiego wokalisty R&B Rahsaana Pattersona czy Beatalliki,
specjalistów od miksowania piosenek Metalliki i Beatlesów.
Nostalgiczna kompozycja o powrocie w domowe pielesze, byle szybciej i bliżej żaru rodzinnego ogniska. Chris Rea wraca tak do domu od dobrych dwudziestu lat, a my razem z nim.
(posłuchaj >>)
Dwadzieścia lat od powstania piosenki minęło, a ona wciąż z nami. Mało kto wie, że popularny kawałek jako pierwsza w 1986 roku zaśpiewała najsłynniejsza modelka świata - Twiggy - w
telewizyjnej adaptacji andersenowskiej "Dziewczynki z zapałkami". Przyjęła się jednak jej liryczna wersja, nagrana przez Cliffa Richarda dwa lata później.
(posłuchaj >>)
Pacyfistyczna piosenka z 1971 roku nagrana przez Beatlesa, Yoko Ono, ich zespół The Plastic Band oraz Harlem Community Choir. Świąteczny protest-song, mimo dawno zakończonej wojny w Wietnamie,
której zakończenie postulował, od prawie czterdziestu lat wytrwale towarzyszy nam przy świątecznych stołach.
(posłuchaj >>)
Banalniej już chyba się nie da: tony śniegu, siwobrody jegomość z furą prezentów, dzwoneczki i śliczna jak z obrazka Mariah Carey dokazująca na zaśnieżonych stokach. Słodka aż do
przesady wokalistka tłumaczy nam śpiewająco, że nad gwiazdkowe prezenty przedkłada bliskość ukochanej osoby... Cóż, może i banalnie, ale nie zgodzić się trudno.
(posłuchaj >>)
Święta bez burzy śnieżnej i burzy blond loków George'a Michaela? Gwiazdka bez "Last Christmas"? Wolne żarty! Numer jeden świątecznych list przebojów każdej rozgłośni
radiowej - od Kamczatki po Alaskę. Świąteczny kawałek wszech czasów z 1984 roku, którego pierwsze dźwięki w radiu zwiastują nieuchronne nadejście najbardziej magicznych świąt roku.
A gdyby wam było mało świątecznych dzwoneczków, koniecznie posłuchajcie piosenki...
Kawałek powstał w 1992 roku specjalnie dla "Kevina samego w Nowym Jorku", jednego z tych filmów, bez których nie ma Bożego Narodzenia.