Dziennik Gazeta Prawana logo

Fryderyki - uczucia mieszane, niewstrząśnięte

13 października 2007, 14:21
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Te nagrody nie przełożą się na sprzedaż płyt, ale dają satysfakcję - mówią zdobywcy Fryderyków. "To chocholi taniec fonografii, która w Polsce zanika" - staje w kontrze Robert Leszczyński.

Piotr Rogucki, wokalista zespołu Coma, nagrodzonego dwoma Fryderykami:

Jestem bardzo szczęśliwy. Najfajniejsze jest to, że wreszcie branża doceniła pracę, jaką włożyliśmy w tę płytę i nie tylko, bo w poprzednie też. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy - mówię zupełnie szczerze - czego dowodem jest nasza nieobecność na gali. I chyba dobrze, że nas nie było, bo jako zespół rockowy pewnie byśmy dość mocno skorzystali z darmowego baru z alkoholem, a że dziś gramy koncert w Poznaniu, mogłoby się to zakończyć źle z punktu widzenia naszych fanów...

Tomasz Organek, zespół Sofa, wokalista, kompozytor (Sofa dostała Fryderyka za "Nową Twarz Fonografii"):

Cieszę się oczywiście, miło było wygrać, ale należy sobie powiedzieć wprost, że Fryderyki nie dają takiego przełożenia na sprzedaż płyt. Może dzięki nagrodzie zagramy teraz dziesięć koncertów w ciągu roku więcej... Dla mnie najważniejsze było jednak to, że środowisko muzyczne doceniło naszą ogromną pracę, doceniło naszą płytę.

Gosia Andrzejewicz przegrała walkę o Fryderyka w kategorii "Nowa Twarz Fonografii" właśnie z zespołem Sofa.

Na gali byłam i od razu zobaczyłam, że to trochę nie mój świat. Nie ta muzyka, nie te nagrody. Bardzo byłam ciekawa, kto wygra w kategorii najlepsza płyta zagraniczna. Gdy zobaczyłam, że Justin Timberlake i Nelly Furtado przgrywają, wiedziałam, że ja też nie mogę wygrać. W ogóle te nagrody są jakieś dziwne. Jak można nie nagrodzić Fryderykiem Piotra Rubika - to wielka pomyłka - przecież on sprzedał ponad sto tysięcy płyt... Jedyne z czego się wczoraj cieszyłam, to z tego, że poznałam Annę Marię Jopek. Bardzo ją wysoko cenię.

Robert Leszczyński, krytyk muzyczny:

Kompletnie nie wiem, jak ocenić Fryderyki, bo to mnie zupełnie nie interesuje. Fryderyki są świętem fonografii, której w Polsce nie ma. Złotą płytę w czterdziestomilionowym kraju dostaje się za sprzedaż 15 tysięcy egzemplarzy. Toż to jakiś chocholi taniec te Fryderyki! Zobaczcie - w metrze każdy słucha muzyki, w weekendy pół miliona Polaków bawi się w przy hip-hopie i muzyce klubowej, ba! - są w Polsce kluby, do których każdorazowo, co weekend przychodzi ponad 7 tysięcy osób. Rząd dusz przejął w polskiej muzyce już ktoś inny - na pewno nie dzierży go branża, która zorganizowała sobie imprezę, na której za darmo mogła się napić cienkiego wina.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj