– Z bólem serca informujemy, że nasz ukochany Joe Cocker odszedł ostatniej nocy. Bez wątpienia był jednym z najlepszych rockowo-soulowych głosów, które Wielka Brytania dała światu. Przez całe życie pozostał sobą. Był prawdziwym talentem i gwiazdą, ale także skromnym i szlachetnym człowiekiem, który kochał scenę. Każdy, kto kiedykolwiek widział go na żywo, z pewnością tego nie zapomni – napisał w oświadczeniu agent Joe Cockera, Barrie Marshall. Muzyk od dłuższego czasu walczył z rakiem płuc.

Joe Cocker na scenie spędził 40 lat. Posiadacz jednego z najbardziej charakterystycznych głosów w historii muzyki był laureatem wielu nagród, w tym Grammy z 1983 roku za piosenkę "Up Where We Belong". Do historii muzyki weszły hity wylansowane przez Cockera: "You Are So Beautiful", "Uchain my heart" i "Up Where We Belong" oraz słynny cover The Beatles "With A Little Help From My Friends". Anglk znalazł się na liście Rolling Stone'a stu najlepszych wokalistów świata, gdzie zajął 97 miejsce.

Nie planował jeszcze emerytury. Z różnych powodów. – Moja żona Pam i ja żyjemy na olbrzymiej farmie z dużym domem w stanie Colorado. Nasza posiadłość miesięcznie wręcz połyka pieniądze. Czasami mam nawet wrażenie, że koszty z roku na rok się podwajają. Nie pozostaje mi, więc nic innego, jak nagrywanie albumów i jeżdżenie w trasy koncertowe – wyjaśniał Joe Cocker. Przyznawał jednak, że granie koncertów to dla niego duży wysiłek. – Popatrz na mnie, jak ja wyglądam, gdy śpiewam. Po paru kawałkach ledwo żyję. Młodym ludziom trudno się tak zaangażować. Ale pewnie miałbym to samo, jakbym śpiewał teksty w stylu "baby, baby, I love you, baby". Moje pokolenie podchodzi poważniej do tego, co robi – mówił Joe Cocker w wywiadzie dla "DGP" przy okazji premiery albumu "Fire It Up" w 2012 roku. Swojego ostatniego krążka.