-- powiedział Kurski w TVP. Gdzie konkretnie odbędzie się festiwal? Telewizja ogłosi w najbliższych dniach. Winą za całą aferę Kurski obarczył prezydenta Opola, Arkadiusza Wiśniewskiego. - - oskarżał Kurski. Z jego relacji wynika, że to prezydent zwlekał z podpisaniem umowy z TVP i Kurski musiał mu ją z "gardła wyciągać". Kurski zaprzeczał, jakoby w telewizji była "czarna lista" artystów, którzy nie mieli wstępu na sceny opolskiego amfiteatru. - przekonywał Kurski.
.@KurskiPL w #GośćWiadomości: festiwal polskiej piosenki odbędzie się w innym mieście; nie było żadnej czarnej listy#wieszwiecej pic.twitter.com/Vfy9GUCuWV
— TVP Info (@tvp_info) 22 May 2017
- podkreślił Kurski.
Jak pisałem, że Opole PIS zrobi poza Opolem, to robiłem sobie jaja. Ale w państwie PIS dzisiejsze jaja to jutrzejsza rzeczywistość. 😀
— Tomasz Lis (@lis_tomasz) 22 May 2017
Kontrowersje wokół opolskiego festiwalu komentował też, w programie "Minęła dwudziesta" na antenie TVP Info, Jacek Karnowski, redaktor naczelny "wSieci". Jest to akcja polityczna. Środowiska wypowiedziały wojnę na śmierć i życie i należy mieć tego świadomość żeby podejmować trafne decyzje. (…) Artyści zachowują się jakby byli suwerenem i nie szanują wyboru Polaków - mówił Karnowski.
Jego zdaniem awantura o Opole ma służyć wysłaniu sygnału poza granicę Polski. powiedział redaktor naczelny tygodnika „wSieci”.
- stwierdził.
Dziś po południu Opole wypowiedziało TVP umowę, bo - jak stwierdziło miasto - telewizja nie wywiązała się ze swoich obietnic. mówi nam Katarzyna Oborska-Marciniak, rzeczniczka prezydenta miasta. W poniedziałek do amfiteatru w Opolu nie wpuszczono ekipy technicznej TVP. Prezydent miasta Arkadiusz Wiśniewski tłumaczył, że decyzję podjęto z obawy o nadszarpnięcie marki "KFPP w Opolu”.
Wypowiedzenie umowy miało nie zamykać drogi do dalszych rozmów i zorganizowania festiwalu w innym terminie. zastrzega rzeczniczka.
mówił jeszcze po południu Maciej Stanecki, wiceprezes TVP. zapewniał Stanecki.
Ale do porozumienia z miastem nie doszło.
Po tym, jak z udziału w tegorocznym festiwalu zrezygnowały największe gwiazdy na Woronicza od kilku dni trwa sztab kryzysowy. Sprawa jest gorąca, bo takiego bojkotu w świecie muzycznym dawno nie było. Bunt artystów ma podłoże polityczne. Pierwsza sygnał dała Kayah. Piosenkarka miała, jak pisała „Gazeta Wyborcza”, znaleźć się na czarnej liście artystów, których TVP nie chce wpuścić na scenę, bo otwarcie opowiadała się po stronie opozycji. Kayah występowała na manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji, wsparła też „czarny protest” kobiet.
TVP wczoraj zaprzeczyła doniesieniom o "czarnej liście". Faktem jest, że jej śladami poszła cała grupa. I ciągle dochodzą nowi. W poniedziałek po południu o swojej rezygnacji na Facebooku poinformował lider Lady Pank, Jan Borysewicz, bracia Cugowscy, Ania Wyszkoni i Kasia Kowalska. Wcześniej z występów zrezygnowali też Maryla Rodowicz i Andrzej Piaseczny - oboje mieli na scenie amfiteatru obchodzić swoje jubileusze i dać oddzielne koncerty z gośćmi.