25 października do sklepów trafiła płyta Natalii Przybysz "Jak malować ogień". Album, który jest zamkniętą całością, z mocnym pierwiastkiem kobiecym stał się pretekstem do wielu rozmów i wielu zaskakujących wniosków. Posłuchajcie sami.

Oto zaś kilka, jak zwykle tendencyjnie wybranych, cytatów z rozmowy.

O swej garderobie i trosce o środowisko:

Jak na człowieka, który jest piosenkarką, mam bardzo mało butów. W zasadzie w kółko chodzę w tych samych wegańskich martensach. Nie pamiętam, kiedy kupiłam sobie obuwie. Na scenie, z ubraniami, staram się mieć bardzo minimalistyczne podejście. Jeśli zdarza się, że muszę się bardziej wystroić, to jest to wypożyczenie ubrania i oddanie go. Mam szafę wielkości takiej, jak mój mąż. Segreguje odpady. W piątej klasie podstawówki przeszłam na wegetarianizm, mniej więcej pięć lat temu na weganizm.

O tym, jak to było w Sistars:

To jest ciężka praca. Jeżdżenie na taką ilość koncertów, odrywa nas od znajomych, rówieśników. Wbija w iluzję dotyczącą naszej własnej tożsamości. Fajnie jest mieć wcześniej zbudowaną autonomię szczęścia. Metody, by zachować swój organizm w dobrym stanie. Swoją psychikę. Mi się wydaje, że ja to miałam, ale i tak ilość koncertów jaką my mieliśmy, to był jakiś total. Miałam taki moment, w którym moja siostra została dziewczyną realizatora dźwięku, z którym jest do dziś. Przestała być ze mną w pokoju hotelowym. Wszyscy mieli parę. A ja nie! To było straszne.

O piosence "Dzieci malarzy":

Ktoś mi napisał, że podczas koncertu, w trakcie piosenki „Dzieci malarzy” napisał smsa do swego ojca, z którym się nie widział długo. Zaprosił go na wigilię. U mnie ta piosenka też była procesem. Na początku moja mama nie chciała otworzyć płyty przez pół roku. Mówiła „nie otwieram tego, tam są te <<Dzieci malarzy>>. Po przepracowaniu i porozmawianiu i uwierzeniu w swoich rodziców, bo…. Tego życzę wszystkim, żebyśmy żebyśmy wierzyli w nich, że to są naprawdę nasi rodzice. To nie my jesteśmy ich rodzicami, tylko oni są naszymi. Możemy im powiedzieć, co czuliśmy kiedyś, albo co teraz czujemy. Moja mama mówiła mi: „kiedyś twoja córka zaśpiewa ci dzieci malarzy i co wtedy” Pewnie tak, tak to jest.