Reklama

O ZMIANIE PODEJŚCIA DO MUZYKI

Przestałem walczyć. Odkryłem, że melodia zawsze była dla mnie najważniejsza. I jako odbiorca i jako twórca. A jako twórca mam pewną łatwość do melodii. Oczywiście wiem, że gdzieś tam się zakręcam, powtarzam pewne frazy, ale wystarczy zmienić jeden dźwięk, żeby zmienił się charakter i ciężar melodii. Przestałem walczyć z tym, że po prostu jestem: piosenkarzem, artystą, twórcą, producentem popowym. I chcę bawić się, tańczyć wśród melodii i nie walczyć z nimi. Było tak, w pewnym okresie tych początków, UL/KR, kiedy byliśmy w tych oparach bagnistych – już tak metaforycznie, to jednak chowaliśmy tę melodię, bo trochę się wstydziliśmy, że to jest „za piosenkowe”. Chcieliśmy ukryć pewne rzeczy. A jednak okazuje się, że melodia wygrywa, rytm wygrywa. […] Przestałem walczyć z sobą: jestem piosenkarzem popowym.

O ROSNĄCEJ POPULARNOŚCI

Nie będzie nam to przeszkadzało i też nie będziemy się wstydzić, że nagle zostajemy zauważeni, ponieważ zapracowaliśmy na to. Na to, że ktoś zwraca na nas uwagę nie dlatego, że nasza twarz pojawiała się w mediach i że jesteśmy bardziej kojarzeni z jakiejś pozy albo grymasu. Nie, mam nadzieję, że jeżeli jesteśmy kojarzeni i zaczniemy być kojarzeni, to przez ilość pracy, którą włożyliśmy i popełnionych melodii i utworów. […] Przestaliśmy walczyć. Chcemy się spotykać z ludźmi i dzielić z nimi: melodią, muzyką, tekstem, słowem. Nie dzielimy ich na odbiorców muzyki komercyjnej, łatwiejszej i muzyki trudniejszej. Przestałem obierać muzykę jako gatunki. Chcę, żeby muzyka była odbierana nawet nie jako: dobra albo zła, tylko jako muzyka, która danej osobie się podoba albo nie podoba.

O MUZYCE I „NORMALNEJ PRACY”

Trafiamy na ludzi, z którymi tworzymy symbiozę. Z którymi mamy przyjemność nie tylko grania, ale też spędzania czasu. […] Dla nas to jest naturalna czynność, taka, że „dobra, teraz gramy”. Albo Iwona mówi: „to ja idę sobie poćwiczyć”. To są rzeczy, które już się tak mocno wpiły w nasze życie. Oczywiście, jeżeli los poprowadzi, to trzeba będzie wrócić do normalnej pracy. Ale na tę chwilę: realizujemy się, mamy super przyjemność, bawimy się przede wszystkim. No i patrzymy, co przyniesie jutro.