Dziennik Gazeta Prawana logo

David Byrne i kolejna zakręcona kolaboracja

4 października 2012, 13:30
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
St. Vincent i David Byrne
St. Vincent i David Byrne/Media
Założyciel Talking Heads, nowojorski intelektualista, muzyczny poszukiwacz David Byrne czaruje na nowej płycie nagranej z wokalistką St. Vincent.

Trzy lata temu David Byrne zapytany o swoje najnowsze muzyczne odkrycia odpowiedział: . Za tym ostatnim kryje się wokalistka i multiinstrumentalistka Annie Clark. Amerykanka musiała Byrne'owi porządnie zawrócić w głowie, skoro postanowił nagrać z nią wspólny materiał.

Do ich pierwszej kolaboracji doszło już w 2010 roku. David Byrne zaprosił wtedy Clark, by zaśpiewała na "Here Lies Love", soundtracku do musicalu o życiu byłej pierwszej damy Filipin Imeldy Marcos, którą stworzył razem z Fatboy Slimem. Annie Clark miała wtedy już za sobą dwa solowe albumy jako St. Vincent (trzeci dołożyła w 2011). Wypełniła je uroczymi popowymi piosenkami zaaranżowanymi z rozmachem m.in. na sekcję smyczkową i dęciaki. Pewnie też dlatego tak dobrze poczuła się na płycie "Love This Giant". Byrne porzucił tu rockowy anturaż Talking Heads (zresztą nie po raz pierwszy) na rzecz właśnie instrumentów dętych.

Używa ich jednak niemal jak rockowego instrumentarium. Sam zdradza: Zresztą Byrne nie byłby sobą, gdyby nie zakręcił dęciakami o 360 stopni i wycisnął z nich dźwięki, do których na co dzień nie są przyzwyczajone. Bez musicalowego patosu i orkiestrowej przestrzeni za to z pulsującym rytmem i pozornym hałasem. Skręcają w stronę folku, world, nowej fali. Podobnie wykręcona jest też stylistyka płyty "Love This Giant", Byrne i St. Vincent mają na zdjęciach zniekształcone głowy, a w znakomitym czarno-białym teledysku do singla "Who" tańczą jak pokraczne roboty.

Oczywiście na samej płycie rządzą nie tylko dęciaki i gitary (grają na nich Byrne i Clark), lecz także wokale bohaterów. Nikt tu nie wysuwa się na czoło, dwa głosy nawzajem się uzupełniają. St. Vincent rytmicznie mocno wrze albo seksownie szepcze, zawsze przejęta jak Kate Bush. Byrne pokazuje z kolei, jak czysto potrafi wyciągać nawet najwyższe dźwięki.

Ukształtowana, ale bez historycznego dorobku Annie Clark i wciąż poszukujący geniusz zabawy gatunkami wyczarowali interesującą, wciągającą i trudną do sklasyfikowania płytę. Pełną rację miał rockowy ekscentryk grany przez Seana Peana, mówiąc do Davida Byrne'a we "Wszystkich odlotach Cheyenne'a": .

DAVID BYRNE & ST. VINCENT | Love This Giant | 4AD/Sonic

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj