Dziennik Gazeta Prawana logo

William Orbit to już ledwie cień geniuszu

26 czerwca 2014, 12:38
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
William Orbit
William Orbit/Facebook
Opublikowany równolegle z zupełnie nieudanym mariażem Williama Orbita z muzyką symfoniczną w postaci krążka "Symphonic Orbit" album "Strange Cargo 5" w tytule odwołuje się do jego pamiętnej serii płyt z lat 1987-1995.

Na tym jednak podobieństwa się kończą, bo muzycznie nie dorasta im do pięt. Zamiast obiecywanego dalszego ciągu dostajemy zaledwie cień geniuszu. Z wyjątkiem "I Pain What I See", nagranego z gościnnym udziałem szepcząco-mruczącej Beth Orton, na album złożyło się 15 kompozycji instrumentalnych, w przeważającej większości ilustracyjnych.

Niestety jeden banał goni tu drugi, a muzyczna woda leje się szeroką strugą. Wszystko zaś upstrzone jest prostymi melodyjkami opartymi na brzmieniach lat 80. i dźwiękami "elektronicznych cymbałków". Chlubnymi wyjątkami są mroczny "NE1" oraz kołysanka (choć z mocnym gitarowym riffem) "My Friend Morpheus".

WILLIAM ORBIT| Strange Cargo 5

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj