Dziennik Gazeta Prawana logo

Barokowe disco - Róisín Murphy znów doskonała

8 lipca 2016, 10:35
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Róisín Murphy
Róisín Murphy/Media
Róisín Murphy - Jedna z najbardziej oryginalnych artystek ostatnich dwóch dekad wydała kolejną doskonałą płytę.

Podczas rozmowy z „Kulturą” w zeszłym roku o jej pierwszym po ośmiu latach solowym albumie „Hairless Toys” irlandzka wokalistka Róisín Murphy zdradziła, że w studiu powstało znacznie więcej materiału, niż zmieściło się na „Hairless Toys” i nic nie stoi na przeszkodzie, by zapełnił jej kolejny krążek. Po roku słowa artystki nabrały rzeczywistego wymiaru. Oto mamy czwarty solowy album Róisín, „Take Her Up To Monto”.

Tytuł krążka nawiązuje do irlandzkiego folkowego klasyka rozpowszechnionego w latach 60. przez jeden z najbardziej znanych zespołów folkowych w kraju Guinnessa, The Dubliners. „Take Her Up To Monto”, znane też jako „Monto”, przez lata królowało w pubach, a jednym z wyznawców tej kompozycji był ojciec Róisín. Sama przyznaje, że przez lata tata śpiewał jej tę piosenkę, zapewne też jako dziecko próbowała ją nucić podczas występów z zespołem swojego wujka Jima (zdjęcia z ich wspólnego występu można znaleźć na facebookowym profilu Róisín). Sam materiał na „Take Her Up To Monto” nie jest jednak skierowany wstecz, nie jest rozliczeniem z przeszłością. Da się tu za to poczuć charakterystyczny przez lata dla jej twórczości klimat retro elektroniki, którą Murphy przerabia we własny sposób. Artystka określa go jako miks disco, mrocznego kabaretu i klasycznego house’u. 

9265923-okladka-plyty-rois-n-murphy.jpg
Okładka płyty Róisín Murphy "Take Her Up To Monto"

Podobnie jak na „Hairless Toys” nie ma na „Take Her Up To Monto” singlowych przebojów na miarę dokonań z Moloko czy z solowego „Overpowered” z 2007 roku. Znakomicie wyprodukowany krążek (ponownie współpracowała ze swoim wieloletnim muzycznym partnerem Eddiem Stevensem) wypełniony jest głosem Róisín brzmiącym niebanalnie i różnorodnie jak nigdy wcześniej. Elektronika, jaka jej towarzyszy, bywa synthpopowa, w stylu downtempo, minimal albo zahaczająca o klimaty jazzujące czy r’n’b. Pięknym pokazem jej możliwości i aktualnego myślenia o muzyce jest „Thoughts Wasted”. Słychać tu pianino, przestrzenną elektronikę, smyczki, powtarzający się prosty bit, pojedyncze zaskakujące dźwięki i głos Murphy: raz rytmicznie wyśpiewuje tekst, innym razem przechodzi w melorecytacje z mocnymi słowami w stylu „humans are fucked”. Jej zakręconą muzyczną osobowość i wizualne szaleństwo dobrze oddają jej stroje, dodatki których używa (próbka na okładce „Kultury”), oraz teledysk do znakomitego singla „Ten Miles High”, zrealizowany przez Róisín. Wielokrotnie zmieniająca stroje, zaskakująco łącząca różne style, dziwnie poruszająca się w różnych londyńskich przestrzeniach artystka spotęgowała wizualne doznania, wykorzystując lustrzane efekty. Ten miszmasz trafnie podsumował jeden z internautów, pisząc: „The future is here”. Róisín kroczy niebanalnymi, niełatwymi ścieżkami na własnych zasadach. To czyni ją jedną z najciekawszych obecnie artystek.

Róisín Murphy "Take Her Up To Monto" PIAS

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj