Piotr Szmidt od lat jest, zasłużenie, uważany za jednego z najlepszych polskich raperów. Pisze doskonałe teksty (także dla innych, chociażby Korteza, do tego felietony w muzycznych mediach), w swoich bitach inspiruje się różnymi gatunkami. To wszystko słychać w zdwojonej sile na jego nowej płycie "". W wywiadach Mes mówi, że głównymi założeniami było napisanie tekstów ponadczasowych. Muzycznie w piosenkach bity miały mieć przynajmniej dwa różne motywy, zmieniać się, a rządzić miał w nich klawisz Rhodesa.
– to przykład Mesa romantycznego. Potrafi też być bardziej ostry w słowach: . W każdym tekście jest szczery i nie boi się mówić ani o swojej terapii, o tym co go wkurza w modnych ludziach albo o swoich słabościach. Jest przy okazji dobrym obserwatorem otoczenia. Dokłada do tego doskonałe, zróżnicowane i rozbudowane podkłady muzyczne. Pomogli mu je stworzyć m.in. Michał Fox Król, Kortez, Rau czy Max Fiszer. Gościnnie przy mikrofonie pojawili się m.in. Dawid Podsiadło, Iza lach i Ifi Ude.
"" jest zbudowane na zasadzie zmian bitów i przeciwieństw. Momentami taneczne, klubowe "" ma wbitą frazę z "" Johna Lennona. Delikatnie lejące się "" zestawia dźwięki kontrabasu z przyśpieszonym perkusyjnym bitem i hip-hopem. Z kolei w "" agresywny hip-hop miesza się z gitarami i trąbką. "" brzmią jak taneczny numer z nowej płyty Reni Jusis zmieszany z elementami folkowymi, a "" z dęciakami ma soulowy retro sznyt. A wszystko okraszone dźwiękami Rhodesa. Ten Typ Mes miesza dźwięki i bawi się nimi niczym Kendrick Lamar. Płytą "" przyciągnął mnie już wielokrotnie i na pewno będę jeszcze do niej wracał. Krążek został wydany także w specjalnej edycji wzbogaconej o zbiór felietonów Mesa.