- To jest mój Nowy Jork. Wychowały mnie te budynki, zakamarki, rozmowy z ludźmi. Starcie mądrości z bólem – mówi o swoim rodzinnym mieście Alicia Keys w filmie "The Gospel". 20-minutowy obraz powstał przy okazji premiery jej najnowszej płyty. W wypełnionej czarno-białymi zdjęciami Wielkiego Jabłka produkcji można zobaczyć pracującą nad piosenkami Keys oraz mieszkańców miasta opowiadających o sobie. W tle słychać nowe piosenki Alicii z wydanego właśnie albumu "Here". Tytułowym miejscem jest właśnie Nowy Jork, miasto artystki. To jemu oddaje tu hołd.

Reklama

"Here" to jej szósta płyta, wydana cztery lata po "Girl on Fire", która sprzedała się w ponad milionie egzemplarzy, oraz piętnaście po debiucie "Songs of a Minor" (12 milionów egzemplarzy). Na swoich albumach Alicia na zmianę zanurzała się to w klimatach nawiązujących do dokonań soulowych wokalistek sprzed kilku dekad, to bardziej skręcając w stronę popowego R’n’B w swoich największych hitach "Fallin’" czy "No One". W tym roku Alicia objawiła się na nowo. Najpierw zobaczyliśmy naturalną Keys. Artystka poinformowała, że rezygnuje z makijażu i stawia na naturalne piękno. Mówi: "Czas zrzucić sztuczną twarz i być prawdziwą sobą. Żałuję, że tak późno odkryłam, że kompletnie niepotrzebna jest mi ta upiększająca kurtyna. Chciałabym być zapamiętana z powodu mojego głosu, a nie tego, jak wyglądam". Na "Here" pokazała możliwości głosowe, po których bez wątpienia można ją nazwać jedną z najciekawszych (jak nie najciekawszą) artystek w rejonach R’n’B i soul.

Alicia sama napisała piosenki, zagrała na pianinie i je współprodukowała. Pomogli jej m.in. Pharrell Williams i ASAP Rocky. W nowych kompozycjach przeleciała przez cały wachlarz brzmień, które ją ukształtowały w Nowym Jorku. Od hip-hopu w stylu dokonań Nasa z lat 90. przez klasyczny soul, folk i blues po wyciszoną Alicię przy fortepianie (jako dziecko uczęszczała na nauki). Towarzyszą jej tu dźwięki wibrafonu, analogowych klawiszy czy gitar. Śpiewa nie tylko o urokach i bolączkach Nowego Jorku, ale też o tym, jak bardzo wyniszczamy środowisko, czy o związkach jednopłciowych. Bez banałów, wciągająco.

Może tylko zbyt często Alicia bawi się w wokalną ekwilibrystykę. O tym, że ma genialny głos, wiadomo od ponad dekady. Nie musi tego udowadniać feerią zaśpiewów i wokalnych dodatków. Mimo to, "Here" to jedno z najjaśniejszych dokonań w jej dyskografii, choć może być najmniej przebojowe. Nie ma tu hitów, które by pociągnęły ten krążek na szczyty list przebojów. Jest za to zbiór doskonałych, na zmianę rozbudowanych albo skromnie wyciszonych, kompozycji w różnym stylu.

Alicia Keys - "Here"; Sony Music

Reklama