Dziennik Gazeta Prawana logo

Zgiełk i niepokój. Trent Reznor powraca do klasycznego brzmienia Nine Inch Nails [RECENZJA]

9 stycznia 2017, 10:57
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Trent Reznor
Trent Reznor/Shutterstock
To będzie raczej mało przyjazny i przystępny materiał, ale nie mógł być inny – powiedział o najnowszym krążku Nine Inch Nails jego lider Trent Reznor. Fani legendy industrialnego rocka czekali na nowy materiał trzy lata. Doczekali się płyty, a dokładnie pięcioczęściowej epki nawiązującej do dokonań NIN sprzed lat.

Muzyka, którą Reznor wypuszczał w ostatnim czasie, miała mniej surowości, brudu, industrialności bliskiej temu, czym zdobył fanów na początku lat 90. Ostatnie dzieło wydane pod szyldem NIN, "" z 2013 r., jest chyba najbardziej przystępnym materiałem zespołu w karierze. Trudno też industrialnymi nazwać ostatnie soundtracki Reznora. Czy to jego kolejnej kolaboracji z Davidem Fincherem, czyli "", czy dokumentu National Geographic "". Nawet dokonania jego projektu założonego wraz z żoną, How to Destroy Angels, nie mają tej nuty industrialnego szaleństwa i noise’u co wczesny NIN. Epka "" ma już to, co dla NIN charakterystyczne.

Niepokój, ostre dźwięki, apokaliptyczny momentami wymiar muzyki na "" wziął się, jak przekonuje sam Reznor, po części właśnie z pracy nad "", a raczej z tego, czego się dowiedział z tego filmu. Głównie chodzi o to, jak sami niszczymy Ziemię i jak polityka zabija nasz krajobraz. Mocny ślad w psychice Trenta pozostawiła także praca nad muzyką do obrazu "", opowiadającego o zamachu terrorystycznym podczas maratonu w Bostonie w 2013 r. (premiera w USA już za kilkanaście dni). Swojemu gniewowi Reznor dał upust w "".

Już w pierwszym numerze (wszystkie napisali wspólnie Reznor i jego wieloletni współpracownik Atticus Ross) mamy mocną, zgrzytającą ścianę dźwięku z Trentem śpiewającym m.in. "F", który dopełnia muzyczne cofnięcie się NIN do dokonań sprzed lat. Rzężąca gitara, wrzeszczący Reznor, pulsująca perkusja. Wszystko w zaledwie niecałe dwie minuty. Soundtrack do postapokaliptycznego filmu można uznać za otwarty. NIN spowalniają nieco w "" opartym na klawiszach i automacie perkusyjnym. Reznor dokłada do tego mroczną lirykę o upadku człowieczeństwa i alienacji. "" to już powolny industrializm a la NIN. Z gościnnym udziałem partnerki Reznora, Mariqueen Maandig. To najbardziej klaustrofobiczny numer tej epki. Słuchając go, ma się wrażenie, jakby cały wielkomiejski krajobraz dookoła się walił. Dźwięki przypominają darcie, wyginanie blachy i ledwo słyszalne zawodzenia ofiar. W "" za perkusją usiadł sam Dave Grohl (pracował już z Reznorem ponad 10 lat temu). Tutaj mamy rockowo-industrialną symfonię łączącą dźwięki pianina z mocną perkusją, gitarami oraz na zmianę szeptem i krzykiem Reznora. Genialny moment płyty. Finałem jest "" z gitarą byłego członka Red Hot Chili Peppers, a przede wszystkim Jane’s Addiction, Dave’a Navarro. To, co słychać w tym kawałku, można też nazwać ścianą dźwięku. Szum i kakofonia dźwięków idealne dla fanów NIN.

Reznor zapowiada, że w tym roku czeka na fanów Nine Inch Nails więcej niespodzianek. Jeżeli będą choć trochę przypominały "Not the Actual Events", jest na co czekać.

Nine Inch Nails | | The Null Corporation

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj