Spektakl "?" został zrealizowany w zeszłym roku jako jedna z najważniejszych części programu Europejskiej Stolicy Kultury. Teraz ukazał się na płytach DVD i CD. Polecam koniecznie wersję z obrazem. Oparta na tekstach Lucjusza Anneusza Seneki i poetki Ewy Lipskiej opowieść miała spróbować odpowiedzieć na pytania, kim jesteśmy dzisiaj i dokąd zmierzamy. Odpowiedzi, co niespecjalnie dziwi, patrząc na to, co dzieje się na świecie, nie są specjalnie optymistyczne.
Całość otwiera tekst Ewy Lipskiej przedstawiony przez samego Preisnera, niejako wprowadzający w całość, ale też z gorzkimi refleksjami: "". Po chwili następuje najbardziej wstrząsający i poruszający moment. Chór Narodowego Forum Muzyki pod dyrekcją Agnieszki Franków-Żelazny w bardzo oszczędnej, zimnej, czarno-białej scenografii wyśpiewuje słowa brzmiące jak ze złowieszczej apokaliptycznej opowieści. "", czyli "zgubnym argumentem jest tłum" brzmią niestety niezwykle aktualnie. Potem popis swoich umiejętności daje sopranistka Edyta Krzemień.
Poruszająca jest także trzecia część, w której do występu Wrocławskiego Teatru Pantomimy pod dyrekcją Zbigniewa Szymczyka śpiewa Lisa Gerrard. Współpracująca już wcześniej z Preisnerem, a przede wszystkim śpiewająca w Dead Can Dance, daje niemal operowy popis. Niespecjalnie przekonuje mnie część środkowa tego spektaklu muzycznego, najbardziej piosenkowa. W niej słychać utwory wykonywane m.in. przez Beatę Rybotycką, Annę Szałapak i Jacka Wójcickiego, który śpiewa piosenkę o wymownym tytule "Dobra zmiana". Stateczny klimat tej części, najmniej interesująca scenografia przenosząca nas jakby do Piwnicy pod Baranami i stonowane kompozycje lekko zmniejszają ekscytację podczas oglądania spektaklu. Przerywnikami są nagrania z Jerzym Trelą recytującym teksty Seneki.
Wśród muzyków znaleźli się tu m.in. założyciel legendarnego SBB Józef Skrzek przy organach Hammonda, jazzmani Dominik Wania (fortepian) czy Jerzy Główczewski (saksofon), a także kwartet smyczkowy. Wraz z chórem, wokalistami, pantomimistami i scenografią Borisa Kudlicki stworzyli eklektyczny spektakl o naszych czasach. Nie mogła wyjść z tego wesoła opowieść.