Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak Szpak w Polskę, czyli słuchaj bez uprzedzeń. "Dreamer" to udana popowa płyta [RECENZJA]

11 września 2018, 17:56
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Michał Szpak
Michał Szpak/Media
Wiem, że wielu osobom w Polsce samo stwierdzenie, że Michał Szpak nagrał dobrą płytę nie przejdzie przez umysł. Szkoda, że przy okazji recenzji muzyki trzeba to napisać, ale… takie mamy czasy i taki mamy klimat. A więc: guzik mnie interesuje czy Michał z kimś sypia i kto to jest. Nie za bardzo dbam o to, czy jego kreacje określane są jako zniewieściałe i kto wzdycha do niego spod sceny. Posłuchałem płyty i momentami byłem mocno zaskoczony. Pozytywnie zaskoczony.

Jest kilka typów podejścia do twórczości Michała Szpaka. Fani – jak to fani – oddają pokłony, na forach i w mediach społecznościowych pod niebiosa wynosząc swego idola. To oczywiście, z natury relacji fan-idol, przesada i emocjonalne przerysowanie tego, co Michał robi.

Jest spora grupa ludzi, która Michała chwali, wypowiadając tylko czasem delikatnie zdystansowane opinie. Michał ma też sporo przeciwników – o ile tych, którzy nie kupują jego twórczości jestem w stanie zrozumieć, bo nie każdy lubi połączenie patosu z wysokimi tonacjami, o tyle chorobliwą wściekłość wywołuje u mnie każdy, kto podszytą brakiem tolerancji nienawiścią krytykuje Szpaka za wygląd, sposób bycia i zachowania. Michał prowokuje, to prawda. Pojawienie się w części jego kreacji na ulicach niektórych miejscowości wywołałoby szok i niezdrową sensację. W zasadzie od czasów Czesława Niemena nie mieliśmy tak kontrowersyjnej – ze względu na sposób bycia – osoby na polskiej scenie muzycznej. Gdyby Michał Szpak na poruszaniu emocji estetyką kreacji kończył, też bym wrzucił go do worka z celebrytami pokroju "gwiazd" znanych z Pudelka. To jednak nie ten przypadek. Album „” pokazuje, że muzyczna kariera, szaleństwa eurowizyjne to nie fanaberia, a dość mocno przemyślana strategia.

11412147-okladka-plyty-michala-szpaka.jpg
Okładka płyty Michała Szpaka "Dreamer"

Nie jestem fanem pierwszego singla, który w między czasie uzyskał już status diamentowego. „” zbyt blisko mieszka eurowizyjnego „, co oczywiście wykorzystane zostało w promocji, by utrzymać zainteresowanie. Szkoda, bo na płycie jest co najmniej pięć lepszych kompozycji, a wszystkie są stworzone by być hitami. Przebojami śpiewanymi nie tylko w Polsce, dodajmy.

Zdecydowanym faworytem jest „” – ballada pochodząca spoza klimatu Michała, w której wokalista jakby hamował swe zapędy do podnoszenia głosu, przenoszenia się zbyt wysoko. Zabiegi aranżacyjne i kompozycyjne sprawiają zaś, że jesteśmy niezwykle daleko od krainy patosu, wchodząc do świata popu z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Będziecie to nagranie śpiewać pod nosem czy tego chcecie czy nie.

Kandydatem do chóralnego śpiewania z uniesionymi w górę zapalniczkami jest „”. Tu Szpak bardziej przypomina tego, którego pamiętamy z pierwszego albumu i.. przywodzi na myśl kilka znanych polskich przebojów. To jedna z tych kompozycji SławomiraSokołowskiego, do tekstu Aldony „” Dąbrowskiej, która przesuwa delikatnie twórców większości nagrań na „” z ciemnej strony mocy. Kolejną jest „” – zabawa w wokółświąteczny klimat bez śpiewania o dzwoneczkach i mikołajach, podsuwająca automatycznie skojarzenia ze spokojną częścią kariery George Michaela.

11412114-michal-szpak.jpg
Michał Szpak

Dla ludzi lubiących ekspresyjnego, niemal rozkrzyczanego Michała część tego typu nagrań będzie zaskoczeniem. Takie poszukiwanie klimatu to też kompozycja „”, w którym spokój aż zastanawia – czy mamy do czynienia z tym samym człowiekiem, który zachwycał publiczność podczas konkursu Eurowizji? Dla tej części fanów skierowane są – obok wspomnianego i już znanego „Don’t Poison Your Heart” – tytułowe „r” oraz „”.

Na całej płycie tylko „” i „” nakazują przejść spokojnie obok. Jak na standardy polskiej muzyki pop to niezwykle wysoka średnia dobrych nagrań w przeciwieństwie do nagrań średnich lub złych.

Michał Szpak na nowej płycie nie robi żadnej rewolucji. Nie wywarza drzwi, nie każe szybko edukować się z nowych gatunków. Nagrywa piosenki w stylistyce pop, czasami delikatnie ocierające się o poprock. Daje to co umie – dobrze zaśpiewane (ale i zagrane) piosenki. I zdaje z wyróżnieniem tzw. test drugiej płyty.

Mało?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj