Na okładce waszej najnowszej płyty widnieje osioł. Kto tu jest osłem?

Kuba Sienkiewicz: To jest koncepcja tytułowej piosenki, czyli "Nic mnie nie rusza". Osioł posłużył nam tu jako symbol spokoju i stabilizacji. Natomiast sama piosenka opiera się na zderzeniu tych właśnie słów z rytmem tanecznym. Od początku, kiedy przyszedł mi do głowy pomysł na ten utwór, próbowałem go oprawić w różnych stylach; najpierw było techno, potem wersja latynoamerykańska, a w końcu stanęło na wersji disco.

Piotr Łojek: To symbol tego, co u nas niezmienne. Elektryczne Gitary jak uparty osioł stoją na skrzyżowaniu doświadczeń własnych i całego narodu, a wypadkową takiej postawy jest właśnie ta płyta.

Znajdują się na niej piosenki w dość zróżnicowane stylistycznie. To nowość u Elektrycznych Gitar?

K.S.: Mamy tu rock, r'n'b, ballady, czy rock'n'roll a nawet, wcześniej już wspomniane, psychodeliczne disco. Poświęciliśmy więcej czasu na wydanie tej płyty i wyszło nam to na dobre.

Trzeba było na nią czekać kilka lat. Nic was nie ruszało i dlatego nie nagrywaliście?

K.S.: Nie było presji i w tym czasie zajmowaliśmy się koncertami. W 2010 roku wydaliśmy płytę "Historia", która miała swoje pięć minut w mediach. Natomiast tutaj postanowiliśmy starannie dobrać materiał, podchodziliśmy w kilku sesjach do nagrania.

P.Ł.: Wiele czasu trwały przygotowania – poszukiwania repertuaru i pomysłu na płytę, ale także jej ostateczne zgranie i dopracowanie.

Deklarujecie "nic nas nie rusza", ale przecież artystę, żeby mógł tworzyć, musi coś ruszać?

K.S.: Mnie te słowa kojarzą się ze znużeniem i przesytem, odwracaniem się od rzeczywistości, do własnego, indywidualnego świata. W moim rozumieniu dotyczy to obyczajowości i popkultury, która jest powtarzalna.

P.Ł: Piosenka jest zazwyczaj wycinkową obserwacją rzeczywistości czy problemów, z którymi się spotyka autor. Nie przypisywałbym więc jej jakichś uniwersalnych znaczeń.

Jesteście znani z tego, że w satyryczny sposób rozprawiacie się z polską rzeczywistością. Tym razem też opisujecie, co w rodakach was śmieszy, albo mierzi?

P.Ł.: Nasza postawa jest raczej stoicka. Wiele tekstów zawiera spojrzenie jednocześnie na siebie i na świat zewnętrzny. Na tym styku powstaje piosenka. Prawdą jest, że poczucie humoru jest nam do opisywania świata niezbędne. Jednak zespół Elektryczne Gitary, chociaż ma opinię "wesołkowatego", tak naprawdę większość piosenek ma smutnych.

K.S.: Nasze teksty są niejednoznaczne, a podkreśla to jeszcze oprawa muzyczna, która jest wręcz "prymitywizująca". Humor jest potrzebny w muzyce, ale jeśli poda się je lekko, można w piosence zawrzeć różne treści, również te całkiem poważne. Jeśli chodzi o płytę "Nic mnie nie rusza", to kwestie obyczajowości poruszamy w piosence "Ludzie są dobrzy". Opowiadamy o tym nadmiernym, kompulsywnym wręcz wyrażaniu dobroci poprzez częstowanie i karmienie. Z mojego punktu widzenia jest to bardzo nużące... Jeśli chodzi o sferę popkulturową, to odnosi się do niej piosenka "Chodzę i tańczę", która pokazuje powtarzalność imprez - w rzeczywistości wyglądają one podobnie na przestrzeni wieków.

Waszym zdaniem, Polacy mają dystans do siebie?

K.S.: My jesteśmy tego najlepszym dowodem.

P.Ł.: Prywatnie Polacy są bardzo dowcipni. Gdy spotkają się w gronie osób zaufanych, doskonale potrafią sobie samym wytykać błędy i przywary. Natomiast, jeśli chodzi o funkcjonowanie społeczne, to Polak sztywnieje i często wychodzi na mało inteligentnego i zadufanego.

Podobno przygotowujecie swoją biografię. Kiedy można się jej spodziewać i skąd ten pomysł?

K.S.: Książka ma ukazać się jesienią tego roku. Trwają poprawki, myślimy jeszcze, żeby dołączyć do niej koncertowy materiał DVD. Chcielibyśmy, żeby to wydawnictwo było przemyślane, dlatego nie spieszymy się. Nic nas nie ciśnie. Nie mamy jeszcze w dorobku dobrego DVD ani biografii, więc pomyśleliśmy, że można to połączyć.

P.Ł.: Z pomysłem zwrócił się do nas jeden z fanów i to on pisze tę książkę, a my mu pomagamy.

Czytaliście już fragmenty. Wszystko się zgadza?

K.S.: Jestem zaskoczony, że można tak naukowo pisać o Elektrycznych Gitarach. Przemysław Zieliński, który właśnie to wszystko redaguje, dostrzegł w naszej działalności zjawiska, które omawia rzetelnie jak naukowiec.

P.Ł.: Przemek wziął się szczególnie za omawianie tekstów, które niby są naszym znakiem firmowym, a jednak słuchacze często źle je interpretują. Kiedy śpiewają "Wszyscy mamy źle w głowach, przeżyjemy", podczas gdy w tekście jest, "że żyjemy", zwraca to uwagę na niezrozumienie tekstu.

K.S.: Akurat ta przeróbka z "że żyjemy" została już zmontowana jeszcze przed powstaniem zespołu, w ośrodkach monarowskich i taka wersja tam się przyjęła. Jednak faktycznie dobrze byłoby skorzystać z tej okazji, jaką jest książka i powyjaśniać takie sprawy.

Czy szykujecie teraz trasę koncertową?

K.S.: Przychodzi wiosna, wiec będziemy teraz grać więcej koncertów. 19 kwietnia, w warszawskim Remoncie wystąpimy na koncercie promującym płytę. Zagramy większość piosenek nowego albumu i oczywiście kilka tych starszych.