David Bowie zmarł na raka wątroby. Dwa dni po 69. urodzinach i premierze swojej płyty "Blackstar". Jak donosi "The Daily Mirror" ciało muzyka zostało poddane kremacji w Nowym Jorku, wkrótce po jego śmierci. Zgodnie z jego życzeniem, udziału w uroczystości nie brali nawet najbliżsi, pragnął bowiem "odejść bez zamieszania". "The Mirror" podaje, że nie będzie też nabożeństwa żałobnego – ani publicznego, ani prywatnego. Prawdopodobnie nie będzie również grobu ani żadnego upamiętnienia.

David Bowie nie lubił wokół siebie robić szumu. Nie chciał dzielić się swoją chorobą ze światem. O jego ciężkim stanie wiedzieli tylko rodzina i przyjaciele. Przez 18 miesięcy walczył z rakiem i wciąż ani na chwilę nie zwolnił tempa (a trzeba pamiętać, że ostatnich latach przeszedł też sześć zawałów). Robił wszystko, by dokończyć swoje projekty. Szczególnie zaś album "Blackstar", który miał być jego "prezentem pożegnalnym". – Bowie pisał nawet na łożu śmierci. Widziałem, jak walczy. Walczył jak lew, pracował jak lew mimo choroby. Miałem do niego za to ogromny szacunek – mówił jego współpracownik i przjaciel Ivo Van Hove w rozmowie z portalem dutchnews.nl.

Jeszcze 7 grudnia pojawił się na premierze musicalu "Lazarus". – Był pełen wewnętrznej energii. Po zakończeniu pracy nad musicalem powiedział: "Zróbmy jeszcze jeden!". Widziałem, że miał łzy w oczach. Raczej nie okazywał emocji, ale było widać, że okropnie się boi – mówił van Hove w rozmowie z portalem Nos.nl.

Fani Bowiego wciąż nie chcę się pogodzić z jego odejściem. Przygotowali nawet specjalną petycję do Boga. Od momentu jej publikacji przez Włoszkę Andreę Natellę na stronie Change.org pod protestem przeciwko śmierci artysty podpisało się ponad 4,3 tys. ludzi. Pojawił się również apel o przemianowanie planety Mars na planetę Bowie. Polscy wielbiciele zaś na trasie warszawskiego spaceru muzyka (na Żoliborzu lub w rejonie Dworca Gdańskiego) chcą stworzyć poświęcony mu mural.

31 marca w Nowym Jorku odbędzie się koncert poświęcony pamięci Davida Bowiego, w którym udział wezmą m.in. The Roots, Cyndi Lauper i wieloletni producent muzyka – Tony Visconti.