Dziennik Gazeta Prawana logo

Baaba Kulka: Żadnych hopsztosów na gitarce

28 marca 2011, 14:22
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Baaba Kulka
Baaba Kulka/Media
Album "Baaba Kulka" to dowód, że Gabę Kulkę i zespół Baaba łączy miłość do Iron Maiden. Muzycy opowiedzieli nam o pomysłach na numery Ironsów.

The Number of the Beast

Gaba Kulka: Mam taki dziecięcy klawisz Yamahy, przywieziony z Japonii przez rodziców, kiedy miałam siedem czy osiem lat. Ma powalające brzmienie i podkłady rytmiczne. Zagrałam oryginalny riff, niezbyt równo i nie do końca wiernie – to był punkt wyjścia do reszty aranżu. Miało być chłodno, z dystansem, nieco robotycznie, ale ta piosenka do samego końca nabiera głośności.

Bartek Weber: Wyszło bardziej romantycznie niż w oryginale, a końcówka wciąż została dosyć mocna. W tym kawałku dobrze słychać, że autentycznie lubimy tę muzykę.

Wrathchild

BW: To ja przyniosłem ten utwór na próbę i chciałem go zaaranżować trochę w stylu The Cardigans. Miałem też pomysł, żeby wywalić charakterystyczny główny riff, ale wszyscy stanęli okoniem, więc wyszło inaczej, niż planowałem.

GK: Odwróciliśmy też tonację na durową i przesunęliśmy całe frazowanie wokalne, więc nie brzmi on już tak groźnie jak kiedyś.

Aces High

GK: Utwór zaaranżowaliśmy właściwie w minutę podczas pierwszej próby.

BW: Najpierw linię basu zagrał Piotrek, Gaba zaczęła grać do tego na klawiszach, a potem dołączył się cały zespół. W piętnaście minut utwór był gotowy.

GK: Przy takich piosenkach naprawdę nie musieliśmy się zbyt dużo zastanawiać. Znamy je wszyscy na wylot.

To Tame a Land

GK: Jeden z moich ulubionych momentów na płycie. W pewnym sensie wierny oryginałowi (nic nie przestawialiśmy w formie) i nie tak humorystyczny jak parę innych numerów. Zaczyna się groove’em zagranym przez Macia na perkusji i Piotrka na basie. Kocham ten moment na koncertach.

BW: To również najciekawszy numer pod względem harmonicznym. Okazało się, że są w nim ze dwie, trzy zmiany tonacji, które nas zaskoczyły – a zwykle Ironsi są dość przewidywalni.

GK: No i teksty typu "odgryź sobie język". Masakryczne zbitki słów, które wymyślić mógł tylko ktoś, kto nie śpiewa – Stevie Harrisie, patrzę na ciebie. No i terminologia z "Diuny", więc nie było łatwo śpiewać.

Ides of March

GK: Oryginalnie na koncercie Piotrek charyzmatycznie angażuje do śpiewania całą publiczność. Zaczyna od "aaa", "mmm", "uuu", kiedy wszyscy już śpiewają na całe gardło, my się dołączamy. Bardzo pompatyczny finał.

BW: Stwierdziliśmy, że trzeba mu na płycie oddać ten honor i daliśmy mu zaśpiewać wszystko samemu, jak chciał. Planujemy na kwiecień mecz piłkarski Baaba Kulka kontra dziennikarze i to będzie nasz hymn na początek.

Prodigal Son

GK: Ta wersja chyba najbardziej odbiega od oryginału.

BW: Nie bardziej niż pozostałe.

GK: Może masz rację. Może wydaje mi się tak, bo niewiele słuchałam Iron Maiden jeszcze z Paulem Di’Anno na wokalu, więc nie do końca go pamiętałam. To też jeden z niewielu numerów, w którym gram na pianinie.

BW: A ja zagrałem tutaj jedyną solówkę na płycie. Nigdy nie lubiłem wycinać jakichś hopsztosów na gitarze. Chociaż nauczyłem się kiedyś kilku solówek Metalliki.

Flight of the Icarus

GK: Punktem wyjścia był mój stareńki, dziecinny klawisz, z którego wycisnęłam wszystko łącznie z podkładem perkusyjnym i akom- paniamentem muzycznym. Na koncercie chłopaki mają w czasie tego utworu chwilę przerwy.

BW: To solowy numer Gaby, my dołączamy się tylko na samym końcu z bardzo prostą melodyjką.

GK: Pamiętam, że była to rów-nież ostatnia piosenka podczas długiej sesji nagraniowej, dlatego słuchać już mój zdarty, zmęczony głos.

BW: To bardzo dobrze pasuje.

GK: Tak, wyszło super w połączeniu z takim surowym, infantylnym klawiszem.

Children of the Damned

GK: Szkic tego kawałka sama przyniosłam na próbę. I chciałam, żeby piosenka przypominała trochę Eltona Johna z lat 80.

BW: Z czasów hitu "I’m Still Standing".

Clairvoyant

GK: Na początku chłopcy niezbyt chętnie przyjęli ten numer.

BW: Bo pochodzi z późniejszego okresu działalności Iron Maiden, a my najbardziej lubimy pierwsze trzy, cztery płyty. Ale szybko pojawił się ciekawy patent na aranż, to znaczy w dwóch kluczowych momentach użyliśmy motywu z "Lambady".

Still Life

GK: To taka wisienka na torcie. Pomysł był prosty – zmienić tonację moll na dur i zrobić utwór lekki, pogodny i przyjemny. Świetnie się bawiliśmy, zmieniając melodię i gitarową solówkę na wokalizy moje i Piotrka.

BW: Podczas naszych koncertów przy takich utworach goście w czarnych koszulkach cofają się na koniec sali.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj