Nasze niedowierzanie bierze się stąd, że gdybyśmy mogli komponować piosenki dla Beyonce i zarabiać na nich mnóstwo kasy, to raczej nie zawracalibyśmy sobie głowy Agnieszką. Nie ta liga.. , Kelly Rowland, ale dlaczegóżby nie przesadzić odrobinę w chwaleniu się swoimi domniemanymi sukcesami? W końcu informacja, że pan Schella próbował (bezskutecznie powiedzmy sobie od razu) zrobić międzynarodową gwiazdę z Edyty Górniak nie robi już takiego wrażenia, jak machnięcie przed oczami imieniem amerykańskiej divy.
Takie dęte newsy to w ogóle . Nawet skądinąd sympatyczna i utalentowana Mika Urbaniak podkreśla, że nagrała płytę z "perkusistą Amy Winehouse", choć to po prostu najbardziej znane nazwisko na liście okazjonalnych współpracowników tego muzyka. Ale wiecie, odkąd Timbaland nagrywa z Dodą i Ewą Sonnet, to widocznie nie wypada inaczej.
Wracając do Agnieszki Włodarczyk i jej niczym nieokiełznanego parcia na szkło. . Najpierw próbowała swoich sił jako "aktorka", teraz wmówiono biedaczce, że potrafi śpiewać, choć jej jedynym mandatem po temu jest występ w obciachowym programie "Jak oni śpiewają". Wiemy, kto jej to wmówił... Wszyscy, którzy choćby jednym wysłanym SMS-em przyczynili się do zwycięstwa Agnieszki i umocnienia w niej przekonaniu, że umie... ba, że powinna śpiewać!
A pani Agnieszka zamiast zapełniać stadiony niczym Madonna występuje na smutnych lokalnych imprezkach typu "470-lecie Okuniewa", gdzie w najlepszym przypadku zbierze rzadkie brawka podchmielonej publiki. Nic dziwnego, że po nocach śni o sukcesie na miarę Beyonce...
p