Dziennik Gazeta Prawana logo

Lamb: Walczyliśmy, żeby się nie sprzedać

9 sierpnia 2009, 12:34
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Rozmowa z członkiem duetu Lamb
Rozmowa z członkiem duetu Lamb/Inne
Fanów trip-hopu w piątek 14 sierpnia czeka niezwykły koncert: po raz pierwszy w Polsce wystąpi legenda gatunku, duet Lamb. To jeden z bardziej oryginalnych zespołów brytyjskich końca lat 90. Jak potoczyły się jego losy? O tym opowiedziała DZIENNIKOWI jego piękniejsza połowa - Lou Rhodes.

p

Jasne, Andy jak zwykle wziął na siebie programowanie muzyki i przywrócił nasz repertuar do życia. Ale nie zmienił samych kompozycji, tylko wzmocnił niektóre brzmienia, poprawił rytmy i zostawił mi więcej przestrzeni do śpiewania. Dobre piosenki zawsze będą dobrymi piosenkami – nie trzeba ich poprawiać. Poza tym postanowiliśmy powrócić do naszego podstawowego składu koncertowego, czyli nie będzie z nami perkusisty czy innych muzyków, naszą dwójkę wspiera tylko kontrabasista. Doszliśmy do wniosku, że to będzie najlepsze rozwiązanie, jeśli chcemy się skupić na utworach z wcześniejszych albumów, w których jest tak naprawdę zawarta istota działalności Lamb.

Nie wiem, w muzyce wszystko powraca w cyklach i możliwe, że akurat przyszedł moment na powtórkę z lat 90. Chociaż w tych rozważaniach nie szłabym aż tak daleko. Ja mogę tylko mówić za siebie: po prostu poczuliśmy razem z Andym dobry moment do powrotu. Od czasu zawieszenia działalności minęło ponad pięć lat, zmieniliśmy się jako ludzie, rozwinęliśmy się muzycznie, więc zaczęliśmy myśleć o ponownej współpracy. Naprzeciw wyszli nam organizatorzy festiwalu The Big Chill, którzy zaproponowali nam pierwszy koncert po reaktywacji Lamb. Nie wiem, co będzie z nami dalej, bo każdy z nas robi swoje – ja właśnie kończę swój trzeci solowy album, Andy pomaga mi go miksować....

To prawda, nasze drogi rozeszły się, bo chciałam nagrać prosty, folkowy album. Tymczasem Andy zawsze kombinował z elektroniką. Do tego nigdy nie lubił muzyki z wokalami – co zawsze utrudniało mój udział w tym projekcie. Co ciekawe, przez ostatnie lata założył kilka innych zespołów z wokalistkami, a potem sam odkrył folk. Zbudował sobie świetne studio ze starym, analogowym sprzętem, porządnymi mikrofonami, więc jakoś tak po latach udało nam się znaleźć wspólny język. Zawsze byliśmy jak rodzeństwo – często się kłóciliśmy, spieraliśmy, ale wcześniej czy później i tak wszystko wracało do normy między nami. Teraz, kiedy pracujemy nad moim solowym albumem, nie ma już tych tarć, bo on nie ma nic do gadania.

Tak, właściwie ludzie w Universalu mieli nas zawsze za dziwaków. Nie mieliśmy ochoty na drogie sesje fotograficzne i teledyski, nie pchaliśmy się na wywiady do mediów – zupełnie tego nie rozumieli. Kiedy podpisywaliśmy z nimi kontrakt, właściwie nie wiedzieliśmy jeszcze, z czym to się dla nas wiąże. Tymczasem oni na przykład w pewnym momencie zaczęli nam sugerować, że mamy nagrać utwór w stylu Dido, bo ludzie właśnie tego oczekują. Oczywiście od razu powiedzieliśmy, że nie ma mowy, nie po to robimy muzykę. Te wszystkie lata to była prawdziwa droga przez mękę. Musieliśmy walczyć o naszą niezależność i nigdy się nie sprzedać.

Trudno powiedzieć. Przez lata – zarówno wtedy jak jeszcze istniał zespół, jak i po jego rozpadzie – spotykaliśmy wielu muzyków, a nawet artystów wizualnych czy performerów, którzy przyznawali się do inspiracji twórczością Lamb. Pamiętasz tę piosenkę „Gorecki”? Kiedy trafiła po latach do reklamy gry „Tomb Rider”, wielu młodych ludzi nagle zaczęło poszukiwać naszej muzyki – byli pod takim wrażeniem. Myślę, że nasza filozofia może być zawsze bliska artystom i słuchaczom – niezależnie od czasów. Po pierwsze zależy nam na łączeniu różnych gatunków, które często do siebie nie przystają. A po drugie na byciu niezależnym i konsekwentnym w działaniu.

b

b

b

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj