Jak powiedziała prokurator, wykluczono udział osób trzecich, a sekcja zwłok wykazała też, że mężczyzna nie miał żadnych obrażeń wewnętrznych i zewnętrznych.

Pierwszego sierpnia na polu namiotowym w Kostrzynie nad Odrą znaleziono ciało 35-letniego mężczyzny, który przebywał ze znajomymi na festiwalu Pol’and’Rock. Mężczyzna nie miał stałego miejsca zamieszkania.

Podczas festiwalu zmarł także drugi mężczyzna. W piątek po południu pogotowie przetransportowało do szpitala w Kostrzynie 54-latka bez funkcji życiowych; mimo akcji ratunkowej mężczyzna zmarł. Przyczynę śmierci ma wykazać sekcja zwłok. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich.

Medycy, którzy przyjechali wezwani na sygnał, próbowali przez 40 minut reanimować tego mężczyznę. W szpitalu jednak mężczyzna zmarł. Od razu przystąpiliśmy jako policjanci do czynności, które zazwyczaj w tego rodzaju sytuacjach są wykonywane. Mam tu przede wszystkim na uwadze oględziny miejsca zdarzenia, namiotu, w którym został znaleziony przez swojego syna – powiedział nadkom. Marcin Maludy, rzecznik KWP w Gorzowie Wielkopolskim.

Wstępne czynności wykluczyły również udział osób trzecich.

Jak przekazał Owsiak, "nasze służby zachowały się bardzo profesjonalnie". Kiedy dostały informację, że osoba ta jest w namiocie i nie daje oznak życia, natychmiast pojawili się tam nasi ratownicy, a po chwili lekarze. Została natychmiast zawiadomiona policja  - mówił.

Ten przykry dla nas, bardzo smutny wyjątek potwierdza regułę: ludzie tu bardzo dbają o siebie i widzę to także osobiście - podkreślił Owsiak.

Pol'and'rock odbywał się pomiędzy 1 a 3 sierpnia. W ubiegłym roku przebywało na nim w kulminacyjnym momencie ponad 500 tysięcy osób. Według wstępnych szacunków, w tym roku na polu namiotowym zameldowało się około 200 tysięcy fanów muzyki - nie jest to pełna liczna uczestników imprezy, a jedynie tych, którzy przebywają na miejscu.

Organizatorem imprezy jest Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, która w ten sposób chce podziękować młodzieży za jej zaangażowanie w zimowy Finał WOŚP.